Mieszkańcy domu przy Puławskiej 11 obudzili się w poniedziałek z siatką reklamową przed oknami. Płachta z wizerunkiem dwóch dziewczyn zasłoniła całą frontową elewację domu. Rozwieszono ją w nocy za zgodą rady nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Puławska", do której należy budynek. Reklama ma zarobić na remont fasady.
- To, że zabiera nam część światła, nie jest największym problemem. Gorzej, że jesteśmy narażeni na wdychanie smrodu wysychających farb sitodrukowych. Nie możemy otworzyć okien, bo toksyny wpadają do mieszkań. Moja 86-letnia mama zasłabła - mówi Władysław Józwik, jeden z mieszkańców. Protestów jest więcej. - Za te niedogodności możemy obniżyć czynsz - próbuje uspokoić atmosferę Tadeusz Śliwiński, wiceprezes spółdzielni.
Tymczasem pojawienie się reklamy zaskoczyło urzędników Biura Naczelnego Architekta Miasta. Zgodnie z prawem budowlanym, zamiar przytwierdzenia do budynku jakiejkolwiek konstrukcji wymaga wcześniejszego zgłoszenia w BNAM. Urzędnicy mają 30 dni na wniesienie sprzeciwu.
- Przy Puławskiej nikt nie czekał 30 dni. Zgłoszenie wpłynęło do nas 11 października - mówi Tomasz Gamdzyk, naczelnik wydziału estetyki przestrzeni publicznej.
Władze spółdzielni rozkładają ręce. Twierdzą, że tylko wynajmują powierzchnię na ścianie, a właścicielem reklamy jest firma remontowa Remorex, która w przyszłym roku ma odnowić fasadę budynku.
- To ona miała załatwić wszystkie zgody - mówi Tadeusz Śliwiński. Po chwili dodaje: - Skoro urzędnicy chcą nam utrudnić pozyskanie pieniędzy na remont, niech sami go sfinansują. Proszę bardzo, potrzeba pół miliona złotych.
Reklamę na budynku przy pl. Konstytucji 5 rozwiesiło Krajowe Biuro Nieruchomości. Zawczasu zgłosiło swój zamiar, ale dostało odmowę.
- Nie godzimy się, bo tak duża płachta jest sprzeczna z planem miejscowym - tłumaczy Tomasz Gamdzyk.
Mimo to długa kolorowa siatka promująca drukarki i tak zawisła.
Samowolę może usunąć powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Wczoraj Tomasz Gamdzyk wystosował do niego pismo w sprawie reklamy przy Puławskiej. W ciągu dwóch dni wystąpi też o zdjęcie nielegalnej siatki z domu przy pl. Konstytucji. Czy powiatowy inspektor zareaguje?
Już kilka miesięcy temu Biuro Naczelnego Architekta Miasta poprosiło go o zrobienie porządku z samowolną reklamą na budynku przy Pięknej 28/34. Jak dotychczas bez skutku.
- Bo to są trudne sprawy - oznajmia Jacek Laskowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. - Zbudowany bez pozwolenia dom można rozebrać. Co innego z reklamą przymocowaną do ściany. Nie wiadomo, jak ją traktować. Prawo budowlane ma tu lukę. Wiem, że to źle zabrzmi, ale doprowadzenie do usunięcia takiej reklamy może trwać wiele miesięcy.