Winna nie tylko Aneta F., winny także bank

Jacek Brzuszkiewicz
2006-10-19, ostatnia aktualizacja 2006-10-19 00:00

Klienci Banku Przemysłowo-Handlowego, którym doradzała Aneta F. nie mogą odzyskać swoich pieniędzy. Pierwszy z nich występuje przeciwko bankowi do sądu

Aneta F. w lubelskim oddziale BPH przy ul. Królewskiej prowadziła rachunki najbogatszych klientów. Do aresztu trafiła w sierpniu pod zarzutem przywłaszczenia sobie co najmniej 10 mln zł z ich kont. Po trwającej miesiąc kontroli, przedstawiciele centrali BPH zwołali w Lublinie specjalną konferencje prasową, na której poinformowali, że kobieta oszukała kilkudziesięciu klientów. Bank oświadczył wtedy, że rozpoczyna zwracanie im pieniędzy.

Bogdan K. z Lublina został klientem tego oddziału BPH przed dwoma laty. Aneta F. w porozumieniu z nim poleciła mu tzw. lokatę dwuwalutową. - Wysokość oprocentowania zależała od ceny euro. Klient musiał określić wartość tej waluty wobec złotówki. Jeśli była wyższa od moich przewidywań, rosło oprocentowanie lokaty. I odwrotnie - opowiada klient Anety F.

Bogdan K. jesienią 2004 r. wpłacił na konto 100 tys. zł, potem 60 tys. zł. Co miesiąc udawał się do banku, gdzie Aneta F. przedstawiała mu wydruki z rosnącym stanem odsetek. - Roczne oprocentowanie lokaty było bardzo korzystne i decydował o tym bank. W ciągu dwóch lat systematycznie wypłacałem odsetki, jednak pozostawiałem na rachunku kwotę zasadniczą, czyli 160 tys. zł - tłumaczy Bogdan K.

We wrześniu tego roku po powrocie z wakacji mężczyzna dowiedział się o aresztowaniu Anety F. Natychmiast udał się do banku, by się dowiedzieć o swoje pieniądze. - To były oszczędności mojego życia. Dla bezpieczeństwa chciałem je wypłacić i przenieść do innego banku. W BPH zostałem poinformowany, że ze 160 tys. pozostało jedynie ok. 115 tys. zł - oburza się Bogdan K.

Jacek Balcer, rzecznik centrali banku BPH: - Nie mogę wypowiadać się o sytuacji naszych klientów. Powiem jedynie, że lokaty dwuwalutowe mogą być ryzykownym środkiem oszczędzania pieniędzy, gdyż wiążą się z ryzykiem kursowym. O ile gwarantują dobre zyski, jeśli kursy waluty układają się po naszej myśli, o tyle niestety trzeba liczyć się też z sytuacją odwrotną.

Bogdan K.: - Aneta F. była pracownicą banku BPH. Co dwa miesiące przedstawiała mi wydruki świadczące o rosnących odsetkach. Wiedząc o tym, pojechałem na zagraniczne wczasy, dokonałem wielu inwestycji. Gdyby po dwóch miesiącach Aneta F. poinformowała mnie, że lokata przynosi tak wielkie straty, z pewnością bym ją jak najszybciej zlikwidował. Zostałem przez nią oszukany. Zostałem oszukany przez bank.

Bogdan K. domagał się od banku zwrotu kwoty zasadniczej. Negocjacje zakończyły się fiaskiem. Bogdan K. wynajął adwokata i w najbliższych dniach złoży pozew do sądu, domagając się zwrotu całego wkładu. Z takim samym pozwem do sądu zamierza pójść kolejnych kilku klientów wprowadzonych w błąd przez Anetę F.

Dla „Gazety”

Włodzimierz Wysocki, adwokat specjalizujący się w prawie cywilnym

Zakładając, że klient poniósł szkodę z winy pracownika banku, generalnie odpowiada za nią bank. Bank jest osobą prawną i relacje prawne z nim są możliwe wyłącznie za pośrednictwem pracowników i przedstawicieli. To bank dokonuje ich wyboru, a klient nie ma realnego wpływu na sposób ich działania. Nie wyklucza to roszczeń regresowych banku wobec pracownika.

not. jb

Najczęściej czytane24 htydzień