Od kilku miesięcy na ławie oskarżonych zasiada burmistrz Jerzy Ułanowicz i kierownik referatu w jego urzędzie Roman K. Obaj odpowiadają za nieścisłości w dokumentacji. Stawka jest wysoka: nawet po trzy lata więzienia.
O tym, że burmistrz i kierownik dopuścili się nieprawidłowości, prokuraturę powiadomili trzej mieszkańcy Choroszczy. Chodzi o rozbudowę zakładu mięsnego Kabo. Działka, na której rozrastał się zakład, sąsiadowała z ich działkami, oni zaś nie godzą się na takie sąsiedztwo.
- Obrzydliwy fetor i dym. Ten zakład to przekleństwo wszystkich mieszkańców - przekonywała wczoraj sąd i oskarżonych właścicielka jednej z działek.
Mieszkańcy odkryli, że w planach zagospodarowania przestrzennego, opublikowanych w Dzienniku Urzędowym Województwa Podlaskiego, przeznaczenie niektórych działek jest inne niż w dokumentach, które są w posiadaniu urzędu. Chodziło właśnie o miejsca, na których miały powstać nowe budynki zakładu mięsnego. Z planów w dzienniku wynikało, że taki zakład nie może tu powstać. Według planów z magistratu - mógł.
Źródłem prawa lokalnego, a więc nadrzędnym wobec dokumentów w urzędzie, są zapisy w Dzienniku Urzędowym. Tymczasem na podstawie planów zagospodarowania w urzędzie zakład dostał zgodę na rozbudowę i już ją rozpoczął. Burmistrz i jego pracownik do winy się nie przyznają.