Jak pisaliśmy wczoraj, w czasie weekendowego remontu al. Krakowskiej w korku trzeba było spędzić nawet 2,5 godziny. Wszystko dlatego, że na Okęciu Zarząd Dróg Miejskich zwęził do jednego pasa jezdnię do centrum. Kierowcy nie tylko narzekali na kiepską informację o remoncie, ale też na nikłe zainteresowanie policji, które nie pomagała sterować ruchem. - A co policja mogła by tam pomóc? Przecież nic poradzi na to, że ulica była zwężona. Nie da się też pokierować na objazdy, bo wzdłuż al. Krakowskiej za bardzo nie ma którędy - twierdzi sierżant Andrzej Browarek z biura prasowego stołecznej policji. Tymczasem wielu kierowców uważa, że drogówka powinna pojawić się przynajmniej w Jankach, gdzie trasa krakowska łączy się z katowicką. Samochody jadące w korku w stronę Warszawy blokowały to skrzyżowanie i w efekcie olbrzymi zator utworzył się także w przeciwnym kierunku.
Słabo widoczne były niewielkie tablice ostrzegające przed remontem i zalecające objazd przez Piaseczno. - Moim zdaniem oznakowanie było dobre. Tablice, które zalecały omijanie al. Krakowskiej ustawiliśmy już na tydzień przed remontem. To nie nasza wina, że większość kierowców nie zwraca na nie uwagi - broni się Grażyna Lendzion z ZDM, która nadzorowała prace. Twierdzi jednak, że niepotrzebne są tablice ostrzegające wyjeżdżających z miasta o utrudnieniach. - Przecież jadąc w drugą stronę widzieli, co się dzieje. - dodaje. Problem w tym, że wielu warszawiaków opuszczało miasto w piątek wieczorem, a wtedy remontu jeszcze nie było.
Mirosław Kazubek, dyrektor ZDM ds. inwestycji obiecuje, że wspólnie z inżynierem ruchu zastanowi się, co zrobić, żeby w najbliższy weekend druga część remontu al. Krakowskiej była mniej dotkliwa dla kierowców. Znowu w stronę centrum od Raszyna do Łopuszańskiej pozostanie im tylko jeden pas ruchu. Ogromnego zamieszania można się spodziewać także na Pradze. Znowu będzie remontowana ul. Targowa. Tym razem jednak w przeciwnym kierunku - od Dworca Wileńskiego do Kijowskiej.