Szef "Solidarności" Stoczni Gdańsk Roman Gałęzewski i prezes SG Andrzej Jaworski pojechali w środę do kardynała Stanisława Dziwisza w sprawie nadania stoczni imienia Jana Pawła II. Po spotkaniu oświadczyli, że stoczni imię papieża zostanie nadane. - Kardynał Dziwisz podszedł do naszej inicjatywy entuzjastycznie, dziękował nam za ten pomysł - mówił wtedy Gałęzewski.
Podczas spotkania ustalono nawet datę uroczystego nadania imienia - 15 października. Poinformowano też, że za rok przed stocznią odsłonięty zostanie pomnik Jana Pawła II. Wczoraj jednak arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski i kardynał Stanisław Dziwisz w porozumieniu z Nuncjaturą Apostolską w Polsce wydali oświadczenie, w którym poinformowali, że nadanie imienia papieża stoczni jest niemożliwe. "Natura działań gospodarczych, a takimi ma się przede wszystkim zajmować Spółka Akcyjna Stocznia Gdańsk, zakłada priorytety, które w przyszłości mogłyby być trudne do pogodzenia z ponadczasowymi symbolami" - czytamy we wspólnym oświadczeniu.
- Stocznia jest podmiotem gospodarczym i może podlegać rożnym gospodarczym komplikacjom - tłumaczy rzecznik gdańskiej kurii ksiądz Witold Bock. - Poza tym toczy się proces beatyfikacyjny Jana Pawła II, to też nie jest bez znaczenia, co podkreślała Nuncjatura.
Stoczniowcy z tymi argumentami się jednak nie zgadzają. - To decyzja dla nas niezrozumiała, przecież na Zachodzie jest mnóstwo zakładów pracy noszących imiona świętych, byliśmy pewni, że kardynał Dziwisz poparł nasz pomysł - mówi Gałęzewski.
- Po rozmowie z kardynałem wiem, że błogosławił im i przyjął tylko tę informację do wiadomości - mówi ksiądz Bock.
Jak się dowiadujemy, na decyzję wpływ miał również fakt, że stoczniowcy pominęli w swojej inicjatywie arcybiskupa Gocłowskiego i udali się wprost do kardynała Dziwisza. - To tak jakby prosili prezydenta Krakowa o podjęcie decyzji w sprawach gdańskich - mówi ksiądz Bock. - Kompetencje kardynała Dziwisza w tej sprawie tutaj nie sięgają. Kardynał był przekonany, że stoczniowcy przedyskutowali sprawę ze swoim arcybiskupem, a tego nie zrobili.
- Pojechaliśmy do kardynała, bo podejrzewaliśmy, że arcybiskup Gocłowski się na to nie zgodzi - przyznaje Gałęzewski. - Będziemy jeszcze próbowali na niego wpłynąć, aby zmienił swoją decyzję. Jeśli nie imię Jana Pawła II, to może Karola Wojtyły.
Sprawa ma jednak podtekst polityczny, bo prezes stoczni Andrzej Jaworski jest politykiem PiS-u i kandydatem tej partii na prezydenta Gdańska. - Zostałem poinformowany, że kardynał też nie zdawał sobie z tego sprawy - mówi ksiądz Bock.
W niedzielę na tereni stoczni ma się odbyć wielki, polityczny wiec poparcia dla rządu Jarosława Kaczyńskiego, z udziałem premiera. Ma w nim wziąć udział kilka tysięcy ludzi.
Nazwa stoczni wielokrotnie zmieniana
Początek gdańskiej stoczni datuje się na 1844 rok, kiedy na tym terenie rząd pruski powołał Królewski Zakład Budowy Korwet. W 1871 roku zakład otrzymał nazwę Stocznia Cesarska. Po I wojnie światowej według ustaleń traktatu wersalskiego utworzono z niej międzynarodową spółkę akcyjną z udziałem kapitału polskiego, Wolnego Miasta Gdańska, W. Brytanii i Francji. Stocznia otrzymała nazwę Międzynarodowe Towarzystwo Budowy Statków i Maszyn Spółka Akcyjna. W 1937 r. kapitał brytyjski został wykupiony przez Niemców, a po wybuchu wojny całą stocznię przejęło państwo niemieckie. Zarządzał nią Ferdinand Schichau, niemiecki przedsiębiorca, który ukierunkował produkcję na potrzeby wojska, głównie łodzi podwodnych. Po wojnie stocznia znowu zmieniła nazwę. W 1967 roku nadano jej imię Lenina. Po przełomie roku 1989 zakład przekształcono w spółkę akcyjną o nazwie Stocznia Gdańska SA. W 1996 ogłoszono upadłość firmy, a jej majątek kupiła Stocznia Gdynia i nazwę zmieniono na Stocznia Gdańska - Grupa Stoczni Gdynia SA. W tym roku firma oddzieliła się do Stoczni Gdynia i po raz kolejny zmieniła nazwę na Stocznia Gdańsk SA.