Na początku września w błysku fleszy Kazimierz Marcinkiewicz ogłosił, że tiry nie będą mogły jeździć w ciągu doby po mieście od godz. 6 do 22. Miało to ograniczyć korki na ulicach. Teraz dowiedzieliśmy się, że ratusz znacznie łagodzi planowany zakaz. Wejdzie on w życie 1 listopada i będzie dotyczył tylko siedmiu godzin w ciągu dnia: rano od godz. 7 do 10 i wieczorem od 16 do 20. Wtedy tiry miałyby czekać na rogatkach Warszawy. Nie wiadomo tylko gdzie, bo nie przygotowano dla nich parkingów. Dodatkowo zakaz nie obejmie części kierowców ciężarówek - głównie z firm kurierskich, którzy mają dostać specjalne przepustki. P.o. prezydenta zmienił zdanie po protestach przewoźników. Twierdzili oni, że zakaz doprowadzi do dezorganizacji pracy wielu warszawskich przedsiębiorstw. Grozili także podwyżkami cen towarów.
Doświadczenie z obietnicą Kazimierza Marcinkiewicza to dobra lekcja dla mieszkańców. Jeśli mówi, że zbuduje w ciągu kilku lat drugą linię metra i pół trzeciej, to pewnie są szanse tylko na połowę linii. Jeśli mówi, że wyremontuje ileś kilometrów ulic, to tę liczbę trzeba podzielić przynajmniej przez dwa. Gorzej może być np. z zapowiadanym mostem przez Wisłę. Bo po co komuś pół przeprawy.