Utajniona konwencja PiS w Sopocie

Krzysztof Katka, Maciej Sandecki
2006-09-22, ostatnia aktualizacja 2006-09-24 00:00

Konwencja wyborcza kandydata PiS na prezydenta Sopotu odbyła się w teatralnej sali, którą wynajęła podstawiona firma na spotkanie z pracownikami. - Skłamaliśmy, żeby przeciwnicy nie zakłócili spotkania - tłumaczą działacze PiS.

Lech Tempczyk zaprezentował swój program kilkunastu osobom w teatrze Atelier
fot. Damian Kramski / Agencja Ga
Lech Tempczyk zaprezentował swój program kilkunastu osobom w teatrze Atelier
Kandydat PiS, architekt Lech Tempczyk, zaprezentował swój program w teatrze Atelier w Sopocie. Z mównicy ustawionej na scenie przemawiał do kilkunastu gości: - Trzeba odzyskać Sopot dla mieszkańców, poprawić warunki życia, odnowić miasto i uwłaszczyć najemców lokali komunalnych.

Kameralne czwartkowe spotkanie zaaranżowano tak, by w telewizji sprawiało wrażenie profesjonalnej konwencji. Widownia tonęła w ciemności, a tłem rozświetlonej sceny był kolorowy szyld PiS. Widać tu kunszt młodych fachowców partii od kampanii reklamowej, którzy małym kosztem przygotowali scenerię do nakręcenia wyborczej reklamówki.

Spotkanie wyróżniało się czymś jeszcze - otóż teatralną salę wynajęła od BART-u prywatna firma Art Extreme, a nie komitet wyborczy PiS. Koszt 600 zł plus VAT.

- Proszę o wynajęcie sali w celu zorganizowania spotkania organizacyjnego firmy - napisał we wniosku o wynajem przedstawiciel Art Extreme Michał Stróżyk. Właścicieli sali poinformowano także, że spotkanie ma służyć przedstawieniu pracownikom Art Extreme nowego prezesa.

Stróżyk jest działaczem PiS, który z Art Extreme nie ma nic wspólnego. - Wiem tylko, że ta firma jest z nami zaprzyjaźniona. Zastosowaliśmy fortel, aby nikt z Sopotu rządzonego przez Platformę Obywatelską nie zakłócił nam spotkania. Wniosek firmy był tylko formalnością, a nie oszustwem - zapewnia Stróżyk.

Pełnomocnik PiS w Sopocie Przemysław Marchlewicz: - Nie naruszyliśmy w żaden sposób prawa, tylko zadziałaliśmy profesjonalnie i przechytrzyliśmy przeciwników politycznych. Nie mogli zabronić organizacji imprezy na 30 minut przed rozpoczęciem, jak się "pokapowali", bo nacięliby się na kamery telewizyjne, a my pokazalibyśmy opłaconą fakturę i byłaby karczemna awantura, na żywo w TVN 24.

- To absurdalny zarzut, którym próbuje się uzasadnić kłamstwo. Sopocki PiS prowadził w mieście szereg różnych akcji i nikt im ich nie zakazuje. Nikomu nie zakazujemy wypowiadania się. W tej chwili jeżdżą samochody z megafonami i nikt nie interweniuje- mówi Katarzyna Kucz-Chmielewska, rzecznik prasowy Sopotu.

Innym powodem uzasadniającym zatajenie prawdziwego celu wynajęcia sali mogła być chęć ukrycia wydatków na kampanię wyborczą. Kandydaci na prezydenta Sopotu mogą wydać na kampanię wyborczą tylko 19,5 tys. zł. To niewiele, jeśli kampania rusza prawie dwa miesiące przez wyborami i kandydatów czeka kosztowna agitacja.

Jednak, jak zapewnia Marchlewicz, komitet wyborczy PiS zwróci firmie Art Extreme koszty wynajmu sali.

Ekspert Państwowej Komisji Wyborczej Krzysztof Lorentz, dyrektor Zespołu Kontroli Finansowania Partii Politycznych i Kampanii Wyborczych: - Prawo mówi, że komitet wyborczy może zlecać firmom wykonanie różnych usług, a ich koszt musi obciążać fundusz wyborczy komitetu. Jeśli natomiast takiego zlecenia by nie było i imprezę sfinansowałby inny podmiot niż komitet, to prawo zostałoby złamane.

Komitet wyborczy PiS może mieć kłopot przez to, że we wniosku o wynajem sali podano fałszywy cel spotkania.

Krzysztof Lorenz: - Zlecenie usługi powinno być zgodne z prawdą. Jeśli jest inaczej, to przy badaniu sprawozdania finansowego komitetu trudno będzie zakwalifikować ten koszt jako działanie związane z kampanią wyborczą.

Najczęściej czytane24 htydzień