Macewa wystawiona na Allegro

Karolina Kowalska, ast, tu
2006-09-20, ostatnia aktualizacja 2006-09-20 00:00

Żydowski kamień nagrobny - macewę - wystawił na Allegro mieszkaniec Lubartowa. Reklamuje ją jako ?gratkę dla narodu żydowskiego?. Cena wywoławcza: 50 zł.

Prawie dwustukilowy rozbity nagrobek z piaskowca pojawił się w poniedziałek w dziale "Antyki i sztuka". W opisie sprzedający o pseudonimie "dora-db" wyjaśnia, że macewa pochodzi z cmentarza żydowskiego i najprawdopodobniej została zniszczona w czasie okupacji. "Myślę że stanowią one jakąś wartoś dla narodu żydowskiego, których dorobek kulturalny niszczyli Naziści. Posiadam ok 20 elementów z nagropka sprzedaję wszystkie"(pisownia oryginalna) - pisze.

Dzwonimy pod numer podany w ogłoszeniu. Sympatyczny starszy mężczyzna już na wstępie zaznacza, że choć sprzedaje macewę, nie chodzi mu o pieniądze.

- Nagrobek znalazłem na śmietnisku w Lubartowie. Ja jestem Polakiem, ale żal mi się zrobiło. Przecież to kawałek historii narodu, który przez lata żył obok nas. Pomyślałem, że dla osób pochodzenia żydowskiego może mieć dużą wartość - tłumaczy.

- Ale czy to legalne?

- (Chwila milczenia) Wie pani, lepiej, żeby ktoś się tym zajął, niżby miało marnować się na śmietniku. W końcu to nagrobek.

- A policja się do mnie nie przyczepi?

- Szczerze mówiąc, myślałem, że kupi go jakieś muzeum.

- To dlaczego ogłasza się pan na Allegro, a nie zadzwoni do muzeum?

- Teraz wszyscy muzealnicy siedzą w internecie. Nawet dzwonili już do mnie z jednego instytutu. Miałem sporo telefonów, więc nie wiem, czy sprzedam go pani. Na razie wstrzymajmy się te dwa tygodnie do końca aukcji.

- Czyli jednak zależy panu na pieniądzach?

- Skąd. Ale chcę zobaczyć, kto jeszcze się zgłosi.

O sprawie opowiadamy Halinie Landeckiej, wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków z Lublina: - To niezgodne z prawem. Znalezienie macewy powinno zostać zgłoszone na policji. Ten pan nie ma prawa dysponować nagrobkiem. Należy jak najszybciej powiadomić o tym policję - mówi konserwatorka.

Jan Jagielski z Żydowskiego Instytutu Historycznego jest przerażony: - Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś za pieniądze chciał coś takiego sprzedać. To niemoralne, bo to jakby kośćmi handlować. Na Woli na pchlim targu sprzedają kawałki Tory, a przecież zniszczona powinna zostać pochowana - mówi "Gazecie".

Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego opiekująca się cmentarzem żydowskim w Lubartowie o sprawie dowiedziała się od nas. - Skontaktujemy się z tym mężczyzną i sprawdzimy, czy rzeczywiście ta macewa pochodzi z lubartowskiego cmentarza. Jeżeli tak, postaramy się przekonać go, by ją oddał - mówi Jan Kuberski, rzecznik fundacji.

Próbą sprzedaży macewy zainteresowali się też pracownicy biura naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha. Skontaktowali się ze sprzedającym i rozmawiali o możliwości odzyskania macewy. Mężczyzna miał odpowiedzieć, że tak szacownej instytucji gotów jest ją oddać za darmo, ale musi jeszcze się zastanowić. Nie chciał też się przedstawić ani podać swojego adresu.

Najczęściej czytane24 htydzień