Paintballowcy zagrają w Powstanie Warszawskie

Tomasz Urzykowski, Iwona Szpala
2006-07-16, ostatnia aktualizacja 2006-07-16 00:00

Ponad dwieście osób udających uczestników Powstania Warszawskiego zamierza walczyć na kulki z farbą w opuszczonych halach przy Wileńskiej. W ten sposób pasjonaci paintballu chcą świętować 62. rocznicę godziny ?W?

16 lipca 2006. Zespół paintballowy w akcji
Fot. Jacek Łagowski / AG
16 lipca 2006. Zespół paintballowy w akcji
Miejsce, w którym odbędzie się paintballowe powstanie, to stara parowozownia na Pradze Północ. Tam regularnie spotykają się miłośnicy tego sposobu spędzania wolnego czasu. Dwa dni przed oficjalnymi obchodami rocznicy chcą zrekonstruować fragment powstańczej Warszawy i odtworzyć przebieg walk sprzed 62 lat. - To nie będzie wierna rekonstrukcja wydarzeń. Nie ubieramy się w historyczne mundury. To impreza paintballowa - zaznacza organizator Marcin Pawłowicz.

Strażnicy tradycji zdystansowani

Znane z niekonwencjonalnych pomysłów Muzeum Powstania Warszawskiego nie ma z tym nic wspólnego. - Nas interesują przedsięwzięcia, które niosą w sobie jakąś misję, mają walor edukacyjny. A to będzie jakaś impreza komercyjna z biletami wstępu. Nie wspieramy jej, ale też specjalnie nie krytykujemy. Pod warunkiem że nie obraża powstańców - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum i poseł PiS. Pytany, czy walka painballowa to dobry sposób na uczczenie rocznicy Powstania Warszawskiego, odpowiada: - My byśmy czegoś takiego nie robili. Ale jeśli organizatorzy się do nas zwrócą o konsultację historyczną, to możemy pomóc.

W podobnym tonie wypowiadają się dwaj klubowi koledzy Ołdakowskiego z legitymacjami AK. Mimo że urodzeni po wojnie, zostali wyznaczeni przez Światowy Związek Żołnierzy AK na strażników tradycji.

Marek Suski (rocznik 1958, od czerwca nadzwyczajny członek AK): - Mnie się to nie podoba, ale widać wnuki powstańców podchodzą do sprawy na większym luzie. Może to właściwy sposób. Żyć przez wieki tylko smutkiem tej wielkiej historii?

Kiedy pytam o osobiste uczestnictwo, poseł jest zdecydowany. Walczyć na kulki nie chce. - Powstanie? To jakoś tak nie za bardzo - mówi. Już bardziej widziałby się w rekonstrukcji napoleońskiej bitwy pod Pułtuskiem, którą odegrano tam na początku lipca. Tyle że walczyć nie miał okazji. PiS wyznaczył na swojego przedstawiciela posła Arkadiusza Czartoryskiego.

Niechętny jest też poseł Bartłomiej Szrajber (rocznik 1954, od 1994 r. w AK, obecnie z tytułem członka zwyczajnego). - Bitwy na sztuczne pociski kojarzą mi się bardziej z Chuckiem Norrisem niż poważną sprawą jak Powstanie Warszawskie. Jest duża różnica między paintballem a inscenizacją z zeszłego roku, kiedy też była barykada, statyści, wybuchy, ale to jakoś działało na wyobraźnię. Strzelanie do siebie farbą to rekreacja weekendowa.

Walor edukacyjny bitwy

Marcin Pawłowicz, organizator imprezy: - Kto nie zna painballu, uważa, że to połączenie zabawy w wojnę z grą w chowanego. To są wszystko argumenty ludzi, którzy nie wiedzą, co mówią.

Przypomina, że jego drużyna Fragless Team regularnie organizuje gry oparte na scenariuszu wydarzeń historycznych. - Widać, że Powstanie Warszawskie jest tematem drażliwym. Ludziom starszym słowo "paintball" kojarzy się z głupią zabawą. A przecież nasze bitwy mają często walor edukacyjny - mówi Pawłowicz. - Mój dziadek uczestniczył w Powstaniu i ostatnia rzecz, którą bym zrobił, to szargał jego imię.

Wśród samych powstańców pomysł budzi różne reakcje. Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich, wyraźnie się dystansuje: - Mamy wolność, nikomu nie można niczego zabronić, ale taka zabawa jest chyba nie do końca na miejscu.

Podobnie rzecz komentuje Tadeusz Filipkowski ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

- Powstanie było dramatem, a nie zabawą. Straciłem w nim brata i wielu kolegów. To nie była gra w policjantów i złodziei, gdzie "najpierw oni nas, a potem my ich". Jeżeli to strzelanie farbą ma być wyłącznie zabawą pozbawioną głębszego sensu, mam opory przed mieszaniem w to tragedii Powstania. Dziś ci ludzie udają powstańców, jutro może Palestyńczyków.

Innego zdania jest Jerzy Sienkiewicz, który w 1944 r. walczył na Mokotowie i Czerniakowie:

- Jak chcą się bawić, niech się bawią. Jeśli ci chłopcy mają jeszcze jakieś pojęcie o Powstaniu Warszawskim, to bardzo dobrze. Trzeba być tolerancyjnym, a nie tylko dźwigać świętości narodowe na piedestał. Pamięci o Powstaniu bardziej szkodzą źli historycy. Piszą bzdury o tysiącach poległych Niemców. A czym my niby mieliśmy ich zabijać?

  • Re: Powstanie Warszawskie w paitballu baribal2 17.07.06, 11:50

    Panie Jerzy, czapki z głów. Mądry zacny Polak, z dystansem. rzadkość. www.porysunki.blox.pl»

  • Proponowane zasady: comrade 17.07.06, 12:58

    Pierwsza rundaPowstancy maja dwukrotna przewage liczebna (odwzorowanie zaskozcenia). Amunicja:Powstancy - po 150 kulek/osobe, Niemcy - po 400. Niemcy rozrzuceni w malychgrupkach po duzym »

  • I pewnie beda chodzic kanalami pocalujta_wujta 17.07.06, 15:09

    Glupota jest straszna.»

Najczęściej czytane24 htydzień