Maciej Sandecki: Co Panią tak zdenerwowało?
Danuta Hojarska: Oszpecił mnie i zrobił ze mnie głupią babę. Ubrał parodiującą mnie aktorkę w białe pończochy i złote pierścionki jak z odpustu! Przecież ja nigdy takich rzeczy nie nosiłam! Zaraz po programie dzwonili do mnie znajomi oburzeni tym, co zobaczyli. Wszyscy podpowiadali, że nie mogę tak tego zostawić.
Tak zbulwersował Panią strój aktorki? Czy to nie przesada?
- Strój to jeszcze nic. Aktorka odsłoniła dekolt i miała tam sierść jak u zwierzęcia. No to już przegięcie! Na dodatek sparodiowano mnie jako kobietę lekkich obyczajów. Jak tak można! Przecież ja mam dzieci, które chodzą do szkoły. Jak one mają się czuć, kiedy w telewizji tak matkę pokazują? Co one usłyszą w szkole na mój temat? To Majewski przesadził, a nie ja.
Ale przecież wszyscy wiedzą, że to parodia, bo taka jest konwencja tego programu.
- Ja ma duże poczucie humoru, już mnie parodiowano w kilku kabaretach i nie miałam nic przeciwko temu, sama się z tego śmiałam, ale Majewski ewidentnie przegiął. To wcale nie było zabawne, to było żenujące i puste.
Może po prostu ma Pani inne poczucie humoru niż Majewski?
- Po tym programie uważam, że on jest chory. Nigdy się z nim nie spotkałam, a on mnie nagle tak pokazuje. Ja chętnie się z nim zobaczę, porozmawiam, nawet zapraszam go do siebie na wieś. Moja babka, która dożyła 96 lat, zawsze powtarzała, że po nauki się jeździ do miasta, a po rozum na wieś. Chętnie go więc ugoszczę i dam jakieś zajęcie w polu albo w oborze.
Wicepremier Andrzej Lepper też jest w tym programie parodiowany i sprawy Majewskiemu nie zakłada.
- On tego programu nie ogląda, ale ten odcinek, gdzie mnie parodiowano, też go oburzył. Sam kazał, aby zajęli się tym prawnicy. Jeszcze w tym tygodniu złożę pozew, będę się domagała wysokiego odszkodowania. Jestem pewna, że wygram i wtedy te pieniądze przekażę dzieciom z domów dziecka.