Wstępny projekt i model żaglowca Zygmunt Choreń zaprezentował Sergiejowi Zyrianowowi 31 maja.
Tylko w tym celu miliarder przyleciał do Gdańska. Chorenia polecili mu rosyjscy marynarze, którzy pływali na projektowanych przez niego żaglowcach "Mir", "Nadieżda" , "Pallada", "Drużba" i "Chersones". Inżynier - w latach 80. główny konstruktor żaglowców budowanych w Stoczni Gdańskiej - projektował m.in. "Pogorię" i "Dar Młodzieży". Jego najnowszy żaglowiec ma się nazywać "Mały Książę".
- Zyrianow chce jednostki, która będzie skrzyżowaniem żaglowca i wycieczkowca - opowiada inżynier. - Dlatego zażyczył sobie, żeby był na nim basen, ogród zimowy i lądowisko dla śmigłowca. Z takim wyzwaniem jeszcze nie miałem do czynienia.
Skąd ten luksus? "Mały Książę" - w rzeczywistości nie taki mały, bo ma liczyć 200 metrów długości - będzie siedzibą rady ekologicznego ruchu Neo. Na jego pokładzie mają jednak podróżować nie tylko ekolodzy, ale też goście Zyrianowa. A to elita biznesu, nauki, polityki.
Kim jest Sergiej Zyrianow? Czterdziestokilkuletni miliarder z syberyjskiego Krasnojarska pojawił się w polityce i biznesie na początku lat 90. Urósł w siłę, gdy gubernatorem Krasnojarskiego Kraju był generał Aleksander Lebiedź, weteran walk w Afganistanie. Gdy brakowało pieniędzy na wypłaty dla wojskowych inwalidów - płacił Zyrianow. Pierwsze miliony biznesmen miał zarobić na handlu materiałami budowlanymi. Obecnie jest właścicielem kilku syberyjskich złóż węgla, wielkich tartaków i zakładów przetwórstwa spożywczego. Należy do niego również firma Life, która zajmuje się handlem, poszukiwaniami geologicznymi i turystyką.
- Bajecznie bogaty, a jednak różni się od innych miliarderów - zapewniają dziennikarze z Krasnojarska, z którymi rozmawialiśmy. - Ludzie do dziś są mu wdzięczni za to, że w latach 90. w sklepach należących do Zyrianowa emeryci mogli za pół ceny kupić chleb i mleko.
W 2002 roku, gdy Lebiedź zginął w wypadku lotniczym, Zyrianow odsunął się od polityki. Od tej pory kojarzony jest wyłącznie z biznesem. Jego najnowszy pomysł to stworzenie ogólnoświatowej organizacji ekologicznej Neo.
- Byłem już w Krasnojarsku. Sergiej Zyrianow zaprosił mnie, żebym ocenił, czy "Mały Książę" może być budowany w tamtejszych stoczniach rzecznych - opowiada Zygmunt Choreń. - Nie ma przeszkód. Gotowy kadłub spławimy Jenisejem do Morza Arktycznego. Wyposażony zostanie w jednej z europejskich stoczni.
Koszt budowy żaglowca to 80 mln dolarów. Choreń ocenia, że to nie kaprys miliardera, a sposób na zrealizowanie jego ekologicznych pasji. Tworząca się organizacja Neo w założeniach Zyrianowa ma być przedsięwzięciem międzynarodowym. Rosjanin chce wyemitować akcje, których sprzedaż będzie finansowała działalność organizacji.
Miliarder chciałby, żeby podczas pierwszego rejsu żaglowca wokół globu ukonstytuowała się Ekologiczna Rada Planety. W jej skład miałyby wchodzić autorytety z maksymalnie wielu państw, bo Neo ma "szukać nowych form osiągnięcia równowagi ekologicznej". Na początek Neo ma wydać elementarz we wszystkich językach "zapoznających przyszłe generacje z pięknem Ziemi". - Nie słyszałem o tym panu, ale życzymy mu jak najlepiej - mówi Jacek Winiarski z polskiego oddziału Greenpeace. - My też zaczynaliśmy naszą działalność od statku. Choć nie tak dużego, jak jego jednostka.