Miejsce w cieniu pałacu może się wydać dziwne, ale nie jest przypadkowe. Tu, gdzie dziś rosną drzewa, biegła ulica Śliska. W domu numer 9 była ostatnia siedziba kierowanego przez Korczaka sierocińca. Stąd w 1942 r. Stary Doktor wyruszył ze swymi podopiecznymi na Umschlagplatz, a potem do obozu śmierci w Treblince.
Projekt pomnika wybrano na początku 2003 r. w międzynarodowym konkursie ogłoszonym przez fundację Shalom i Polskie Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka. Jury długo nie mogło uzgodnić werdyktu. W końcu wskazało pracę Zbigniewa Wilmy i Bohdana Chmielewskiego, choć część jurorów skrytykowała "kukiełkową" formę i przeładowaną symbolami treść monumentu.
Wilma i Chmielewski umieścili Korczaka z grupą dzieci na niewielkim pagórku wybrukowanym kamienną kostką z warszawskich ulic. Nad nimi góruje zwalista bryła wyschniętego drzewa, a właściwie dwóch połączonych ze sobą drzew, co ma symbolizować dwie tradycje - żydowską i polską. Ich przypominające palce olbrzyma konary układają się w siedmioramienny żydowski świecznik. Z jednego z konarów wyrasta żywa gałązka - znak nadziei. Przy pomniku jest też oczko wodne - symbol życia - w którym woda będzie płynęła w obiegu zamkniętym.
Projekt pomnika zebrał wiele krytycznych ocen. Ani fundacji Shalom, ani Stowarzyszeniu im. Korczaka udało się zebrać funduszy na budowę. Inwestycję przejęło miasto. Przedsięwzięcie powierzono śródmiejskiemu Zarządowi Terenów Publicznych. Koszt projektu i wykonania monumentu wyniósł 805 tys. zł.
- Pomnik jest niezwykle skomplikowany - przyznaje Renata Kaznowska, dyrektor ZTP.
Postacie z brązu odlano w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych. Siedmiometrowej wysokości drzewo wykuł z trzech bloków granitu rzeźbiarz Zbigniew Mikielewicz z Torunia, autor warszawskiego pomnika gen. Roweckiego "Grota" w Alejach Ujazdowskich. - Mieliśmy duży problem ze znalezieniem rzeźbiarza, który się tego podejmie. Zgodził się pan Mikielewicz i jest doskonały - zaznacza Renata Kaznowska.
Monument będzie odsłonięty w Dzień Dziecka. Uroczystość rozpocznie się o godz. 11.