Zebrani na konferencji w Częstochowie przedstawiciele miast z niedoszłego szlaku staropolskiego słuchali ministra z kwaśnymi minami. Dotąd wszystko szło dobrze: prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona rzucił pomysł nowego korytarza transportowego wschód-zachód, przyklasnęli mu inni samorządowcy, a wszyscy razem namówili poprzedni rząd, by listę planowanych dróg ekspresowych powiększyć o S46, bo taką korytarz dostał nazwę.
Decyzję swych poprzedników minister Polaczek nazwał "nieszczerą polityką". - Ja budowy obiecać nie mogę - mówił w Częstochowie. I bez S46 nie brak mu kłopotów ze zgromadzeniem tzw. wkładu własnego do funduszy unijnych na nasz transport: potrzeba 18 mld zł, a minister na razie ma tylko 15,3 mld. - Na proponowanym szlaku staropolskim nie ma też ruchu uzasadniającego budowę drogi ekspresowej. Jest on wysoki tylko między Częstochową a Opolem i pod Lublinem, a najsłabszy jest odcinek z Częstochowy do Kielc - dodał Marek Rolla, szef biura studiów w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Prezydent Częstochowy uznał jednak, że nie należy zrażać się wypowiedziami ministra. - Najważniejszym zadaniem jest naniesienie drogi do planów zagospodarowania gmin, by w ogóle nie stracić szans na inwestycję - stwierdził.
Szlak staropolski to nie tylko droga, ale i kolej. Ta jest w stanie zapaści. - Pociągi z Częstochowy do Lublińca jadą tak wolno, że w wagonach powinno się wieszać tabliczki z zakazem zbierania grzybów i jagód, co byłoby de facto możliwe - wyraził samokrytykę Zbigniew Szafrański, wiceprezes Polskich Linii Kolejowych.
Niestety, trasa Kielce - Częstochowa - Opole nie zalicza się do żadnych międzynarodowych korytarzy transportowych, dlatego pieniądze unijne jej nie zasilą. Pozostają skromne fundusze PKP i samorządów wojewódzkich. Właśnie dzięki nim podtrzymana zostanie prędkość 100 km na godz. między Włoszczową a Kielcami, zaś z Częstochowy do Lublińca pojedziemy wkrótce 120 km na godz., ale tylko po jednym torze, bo na drugi nie ma pieniędzy. - Podróżni i tak zyskają, bo pociągi pasażerskie puścimy w obie strony po szybkim torze. Towarowe będą się wlec po drugim - zapowiedział dyr. Szafrański.
Nie ma za to nadziei na zwiększenie prędkości z Częstochowy do Kielc.