Polskie Koleje Linowe - które chcą tak przebudować kolejkę linową na Kasprowy Wierch, by mogło nią wyjeżdżać na szczyt 360 osób na godzinę, czyli dwa razy więcej niż obecnie - uzyskały poparcie rządu dla swoich planów. Wczoraj planom inwestycji przyglądali się w Zakopanem członkowie rządu i posłowie.
- Zrobimy wszystko, by prace ruszyły już w maju - zadeklarował Jacek Tarnowski, szef gabinetu politycznego prezesa Rady Ministrów. - Premier popiera tę inwestycję. Kazimierz Marcinkiewicz był tu w grudniu i wtedy kazał rządowi zająć się tym tematem. Przebudowaną kolejkę powinien otworzyć już w grudniu prezydent Kaczyński. Przecież w Alpach są jeszcze większe kolejki linowe, przewożące nawet 2500 osób na godzinę. Co z tego, że Tatry są dużo mniejsze? Przecież też byśmy mogli taką dużą kolejkę wybudować. Będziemy popierać takie inicjatywy.
- Polska racja stanu wymaga, by powiększać infrastrukturę narciarską w Tatrach - dodał Krzysztof Tchórzewski, zastępca przewodniczącego Sejmowej Komisji Infrastruktury. - Tymczasem toczy się dyskusja, czy można to robić ze względu na środowisko. Tylko po co? Przecież to tylko opóźnia inwestycję.
- Jesteśmy gotowi, by rozpocząć budowę w maju - oznajmił Andrzej Laszczyk, dyrektor PKL.
To nie podoba się ekologom, którzy wczoraj pikietowali w Kuźnicach pod dolną stacją kolejki linowej na Kasprowy Wierch.
- Inwestorzy nie sporządzili raportu oddziaływania inwestycji na tatrzańskie środowisko. A to jest sprzeczne z unijnym prawem, dotyczącym terenów cennych przyrodniczo, objętych europejską siecią "Natura 2000" - twierdzi Radosław Ślusarczyk z ekologicznej Koalicji "Ratujmy Karpaty". - Dlatego, jeśli mimo to inwestycja ruszy, zaskarżymy ją do Komisji Europejskiej - zapowiada.
Co na to rząd?
- Nie potrafię powiedzieć, czy Komisja Europejska może wstrzymać inwestycję na Kasprowym Wierchu. Mogę tylko powtórzyć w imieniu premiera, że zrobimy wszystko by budowa rozpoczęła się bez zbędnej zwłoki już w maju tego roku i żeby przed Bożym Narodzeniem przebudowaną kolejkę otworzył prezydent Lech Kaczyński - powtórzył Jacek Tarnowski, szef gabinetu politycznego prezesa Rady Ministrów.