Chodzi o willę przy ul. Bacciarellego w pobliżu Łazienek Królewskich. Należące do Kancelarii Prezydenta lokale Aleksander Kwaśniewski wynajął tuż przed złożeniem urzędu na pięć lat, w dodatku za niespotykanie niską cenę - 5,5 zł za m kw. Tymczasem czynsze w tej ekskluzywnej okolicy sięgają 60-80 zł.
W budynku przy ul. Bacciarellego ulokowały się biura byłego prezydenta, założonej przez niego fundacji Amicus Europae oraz fundacji Porozumienie bez Barier Jolanty Kwaśniewskiej. Dlaczego wypowiedziano im umowę najmu?
- Chodzi o zasadę - powiedziała nam wczoraj Elżbieta Jakubiak, szefowa gabinetu Lecha Kaczyńskiego. - Nigdy jeszcze nie było tak, żeby ustępujący prezydent wynajmował sobie samemu majątek kancelarii. Równie dobrze mógłby na swoje biura przeznaczyć Belweder. Czy to również powinniśmy zaakceptować? - pyta retorycznie.
Jej zdaniem, zmiana warty w Pałacu Prezydenckim powinna odbyć się elegancko. Jednak prezydent Kwaśniewski zagrał nie fair.
- Jeśli tak bardzo chciał wynająć dom przy ul. Bacciarellego, powinien nas o tym poinformować, by prezydent Kaczyński mógł podjąć w tej sprawie ostateczną decyzję. Niestety, mimo licznych kontaktów z pracownikami Aleksandra Kwaśniewskiego, nic o tym nie wiedzieliśmy i zdumiały nas już podpisane umowy - mówi Elżbieta Jakubiak.
Były szef gabinetu prezydenta Kwaśniewskiego - Waldemar Dubaniowski - w telewizyjnej "Panoramie" nazwał decyzję "jakimś nieporozumieniem". Biura Kwaśniewskich będą się musiały wyprowadzić do końca czerwca. Co potem znajdzie się przy ul. Bacciarellego? Budynek ma wrócić do starej roli - będzie służyć gościom prezydenta lub zamieszkają w nim ministrowie. Nieoficjalnie mówi się, że o mieszkanie w nim stara się rzecznik prasowy Lecha Kaczyńskiego - Maciej Łopiński.