Na Kasprowym Wierchu znajduje się rezerwat przyrody. Obszar został też objęty unijną siecią "Natura 2000", która ma chronić szczególnie cenne przyrodniczo tereny. Zgodnie z prawem UE, by tu coś zbudować, trzeba po pierwsze sporządzić raport oddziaływania inwestycji na środowisko.
Tymczasem - jak ustaliła "Gazeta" - Polskie Koleje Linowe zamierzają rozpocząć budowę, nie przejmując się tym wymogiem. W najbliższych dniach burmistrz Zakopanego ma wydać warunki zabudowy dla nowej inwestycji. Nie będzie do nich dołączony, wymagany przez Unię Europejską, raport o oddziaływaniu budowy na Tatrzański Park Narodowy. Burmistrz zapytał tylko szefa miejscowego sanepidu, czy można budować w parku narodowym. I ten się zgodził.
Więcej ludzi? Żaden problem
- To prawda. Stwierdziłem, że można przebudować kolejkę linową na Kasprowy Wierch, nie sporządzając raportu jej oddziaływania na środowisko - przyznał wczoraj "Gazecie" Adam Radko, powiatowy inspektor sanitarny w Zakopanem. - Dlaczego tak uważam? Bo wydaje mi się, że ta rozbudowa nie będzie aż tak duża. Trochę więcej ludzi wjedzie kolejką na górę i tyle. Nie ma sensu badać, jak to wpłynie na przyrodę w Tatrach, bo chyba niewiele się zmieni. Dokładnie się na tym nie znam, bo z zawodu jestem epidemiologiem. Burmistrz mnie poprosił, to wydałem opinię. Na tej podstawie będzie można rozpocząć budowę na Kasprowym Wierchu.
Sprawa bulwersuje przyrodników.
- To niewiarygodne. Władze Zakopanego zamierzają zignorować prawo Unii Europejskiej, opierając się na stanowisku stacji sanitarno-epidemiologicznej. Przecież to absurd - uważa prof. Henryk Okarma, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Ochrony Przyrody w Krakowie. - Jeśli na tej podstawie zostanie rozbudowana kolejka na Kasprowy Wierch, oznacza to, że w Polsce nie szanuje się prawa. Bo przecież idąc tym tokiem rozumowania, wystarczy zgoda sanepidu, by zabudować kolejkami i wyciągami także inne tatrzańskie doliny, a nawet cały park narodowy.
- Dwukrotnie większa liczba turystów wwożonych przez kolejkę fatalnie wpłynie na przyrodę w tym zakątku Tatr - dodaje prof. Zbigniew Mirek z Instytutu Botaniki Polskiej Akademii Nauk. - Dlatego władze Zakopanego i PKL tak boją się sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko nowej inwestycji w Tatrach.
Ekolodzy: grozi nam skandal
- Jeśli dojdzie do budowy kolejki na Kasprowy Wierch z pominięciem raportu oddziaływania na środowisko, natychmiast zawiadomimy o tym Komisję Europejską - zapowiada Radosław Ślusarczyk z ekologicznej Koalicji "Ratujmy Karpaty". - Polsce grozi wielki międzynarodowy skandal. Nasz rząd może być zmuszony do wypłacenia wielomilionowego odszkodowania za zniszczenie cennych przyrodniczo terenów.
Władze Zakopanego nie chcą rozmawiać o sprawie. Burmistrz Piotr Bąk twierdzi, że informacji może udzielać tylko stronom postępowania - Polskim Kolejom Linowym i Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu. PKL także odmawia komentarzy.
Za to zaniepokojona jest dyrekcja Parku.
- Nie można dopuścić do rozpoczęcia budowy bez sporządzenia raportu oddziaływania inwestycji na środowisko Tatr. Nie zgodzę się na to. Sprawą zainteresuję Ministerstwo Środowiska - mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN.