Rada uznała, że NFZ dobrze gospodarował pieniędzmi

Anna Gorczyca
2006-03-10, ostatnia aktualizacja 2006-03-10 00:00

Rada społeczna podkarpackiego oddziału NFZ dobrze oceniła wydatkowanie pieniędzy w ubiegłym roku. Zwróci się również do centrali NFZ o to, żeby nadwyżki pozostawały w oddziale

W piątek w Rzeszowie członkowie rady społecznej NFZ w Rzeszowie spotkali się, żeby przeanalizować sprawozdanie finansowe za ubiegły rok, które przedstawił im dyrektor podkarpackiego oddziału. Jak już informowaliśmy miniony rok zakończył się nadwyżką w wysokości ponad 11 mln zł, które muszą wrócić do centrali NFZ. W tej kwocie ok. 2 mln zł to pieniądze, których nie udało się wydać na leczenie, pozostałą część nadwyżki stanowią oszczędności wygospodarowane w administracji, zwrot pieniędzy nieprawidłowo wydanych przez szpitale oraz rezerwa na wypadek procesów sądowych.

Rada społeczna uznała, że kierownictwo funduszu dobrze gospodarowało powierzonymi pieniędzmi. - Zatwierdziliśmy sprawozdanie finansowe za ubiegły rok. Po raz pierwszy udało się pokryć koszty wszystkich wykonanych świadczeń leczniczych, a 2 mln zł, których nie udało się wykorzystać, to zaledwie 0,14 proc. z kwoty, która trafiła do placówek służby zdrowia - mówi Jan Ozimek, przewodniczący rady. Radę zaniepokoiło to, że w tym roku w budżecie oddziału nie będzie już rezerwy stworzonej na poczet ewentualnych procesów sądowych.

- Chcielibyśmy, żeby pieniądze, które wracają do kasy NFZ po kontrolach w szpitalach można wykorzystać w oddziale. W ubiegłym roku było to ponad 5 mln zł - przyznaje Ozimek. Rada podjęła uchwałę, w której zobowiązuje dyrektora Piotra Latawca do wystąpienia do centrali NFZ o pozostawienie nadwyżki do dyspozycji oddziału. W dotychczasowej praktyce było tak, że wszystkie nadwyżki trafiają do centrali NFZ.

Dla Gazety

Piotr Latawiec dyrektor podkarpackiego oddziału NFZ

Zapłaciliśmy za wszystkie świadczenia, nie udało się wykorzystać niewielkiej kwoty. Gdyby szczegółowo przeanalizować o ile więcej środków wydano na poszczególne rodzaje świadczeń, to okazałoby się, że np. na rehabilitację przekazaliśmy o ponad 100 proc. więcej niż zakładały kontrakty. Gdybyśmy mogli sami ustalać wartość punktów, moglibyśmy inaczej płacić. Ale musielibyśmy mieć samodzielność, a to wymaga zmian systemowych. 11 mln zł, które trafi do centrali, to niewielka część z 724 mln zł, które uskładały się z nadwyżek ze wszystkich oddziałów. Gdyby te pieniądze trafiły ponownie do oddziałów i rozdzielano je według stosowanego dotychczas przelicznika w wysokości 5,5 proc., to dostalibyśmy 36 mln zł. To znacznie więcej niż te 11 mln zł, które przekazaliśmy.

Najczęściej czytane24 htydzień