Kowary popełniły błąd

rozmawiał Maciej Nowaczyk
2006-02-27, ostatnia aktualizacja 2006-02-27 00:00

Ci sami kowarscy radni, którzy zablokowali 200-milionową dotację dla karkonoskich gmin, wcześniej najaktywniej o nią zabiegali - twierdzi Bogumiła Turzańska-Chrobak, wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Radni Kowar głosuja przeciw karkonoskiemu systemowi wodociągów. W czerwonym swetrze radny PiS Bartłomiej Zakrzewski
Fot. Bartłomiej Sowa / AG
Radni Kowar głosuja przeciw karkonoskiemu systemowi wodociągów. W czerwonym...
ZOBACZ TAKŻE


Kowarscy radni zablokowali 200 milionów złotych unijnej dotacji na system wodociągów i kanalizacji dla czterech gmin -Szklarskiej Poręby, Mysłakowic, Podgórzyna i Kowar. Do głosowania na "nie" namówił ich radny Prawa i Sprawiedliwości Bartłomiej Zakrzewski. Twierdził, że przez inwestycję podrożeje w gminie woda z 4 do 12 zł za metr sześć. I że taniej będzie wybudować system ze środków własnych i kredytu komercyjnego.

Maciej Nowaczyk: Co się stało w Kowarach?

Bogumiła Turzańska-Chrobak, wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, która nadzoruje projekt gmin karkonoskich: - Nie wiem. Informacja, że radni zagłosowali przeciw budowie wspólnego "karkonoskiego systemu wodociągów i kanalizacji" i dotacji z Unii Europejskiej, spadła na nas jak grom z jasnego nieba.

Dlaczego?

- Gdy Kowary przystępowały do projektu w 2004 roku, natychmiast stały się motorem napędowym tej inwestycji. To władze tego miasta i jego radni najbardziej się nim interesowali. Właśnie oni najczęściej przyjeżdżali do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i pytali o terminy i sposoby realizacji projektu. A gdy tworzyliśmy wniosek do Komisji Europejskiej o dotację, byli nim najbardziej zainteresowani. Ci sami radni, którzy teraz zagłosowali przeciw tej inwestycji, w poprzednich latach podjęli aż trzy uchwały o wejściu do projektu.

Więc jeszcze raz zapytam: Co się stało?

- Doprawdy nie wiem. Może wszystko przez tegoroczne wybory samorządowe, bo cena wody to chwytliwe hasło wyborcze.

Radny PiS Bartłomiej Zakrzewski przekonywał, że cena 12 zł za metr sześcienny wody to stanowczo za dużo i mieszkańców nie będzie na to stać.

- To absurd. Radny Zakrzewski operował liczbami "pod siebie". Owszem, z wyliczeń katowickiej firmy konsultingowej, która przygotowała studium wykonalności projektu, wynika, że cena wody rzeczywiście wzrosłaby do 12 zł za msześc. Jednak utrzymałaby się najwyżej przez trzy lata, a moim zdaniem nawet krócej. 12 zł za msześc. mieszkańcy płaciliby tylko przez okres spłacania przez gminę Kowary nisko oprocentowanej pożyczki z WFOŚiGW. Później cena miała spaść 7 zł za msześc., a może nawet niżej. Ale to rozważania czysto teoretyczne, bo tak naprawdę nikt nie wie, jak by się kształtowały ceny wody w Kowarach. Jednak mieszkańcy by tego mocno nie odczuli, bo w czasie, gdy cena byłaby najwyższa, gmina dopłacałaby odbiorcom indywidualnym.

A Kowary mogą zmodernizować swoją sieć, zlikwidować odstraszające inwestorów szamba tak, by cena wody nie wzrosła?

- Musieliby to zrobić za środki własne, z budżetu gminy. Jest to jednak mało prawdopodobne. Kowary na inwestycję miały dostać z Funduszu Spójności ponad 20 mln zł i około 5 mln zł nisko oprocentowej pożyczki z WFOŚiGW. A budżet całej gminy to około 18 mln zł, więc skąd będą te własne środki?

Gmina może zaciągnąć komercyjny kredyt.

- Owszem. Ale wtedy taniej na pewno by nie było. Bo przy kredycie komercyjnym cena wody najprawdopodobniej również wzrośnie do 12 zł za msześc. I taka będzie obowiązywać w czasie spłacania wysoko oprocentowanego kredytu, czyli dłużej niż trzy lata. No i gmina nie miałaby pieniędzy na dopłaty dla odbiorców indywidualnych.

Ale Kowary i tak muszą się skanalizować.

- Zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska wszystkie gminy mają na to czas do 2010 roku. Później będą płacić kary.

Radny Zakrzewski mówił, że kar nie ma co się bać, bo z jego informacji z Ministerstwa Środowiska wynika, że będą bardzo niskie, do 5 tys. zł rocznie.

- Nie wiem, skąd to wie, bo my nic nie wiemy. Ja nie potrafię powiedzieć, ile te kary będą wynosić.

Dlaczego z puli 200 mln zł przyznanej przez Unię Europejską Kowary miały dostać jedynie jedną dziesiąta, czyli 20 mln zł?

- Ze studium wykonalności projektu, które gminy karkonoskie musiały przedstawić Komisji Europejskiej, wynika, że Kowary przygotowały najmniej projektów inwestycyjnych. Szklarska Poręba, Mysłakowice i Podgórzyn przedstawiły o wiele więcej projektów gotowych do realizacji.

Mówiąc wprost - Kowary przespały trzy lata, a teraz poczuły się oszukane?

- Owszem. Kowary były najgorzej przygotowane do przyjęcia dotacji z Unii, dlatego dostałyby najmniej. Jednak i tak powinny zagłosować "za", wszyscy bowiem dobrze wiedzieli, że to był dopiero pierwszy etap inwestycji. W drugim, który najprawdopodobniej rozpocząłby się już w 2007 roku, Kowary mogłyby wyciągnąć wnioski i przedstawić Komisji Europejskiej dużo więcej projektów inwestycyjnych. Wtedy mogłyby dostać o wiele więcej pieniędzy.

Czy po tym, co się stało w sobotę, jest jeszcze szansa na te pieniądze?

- Mamy nadzieję, że tak. Być może wyślemy pismo do Komisji Europejskiej, żeby z inwestycji wyłączyć Kowary. Wtedy skorzystają z niej Szklarska Poręba, Podgórzyn i Mysłakowice. Ale czy dostaniemy dotację w okrojonej wersji? Nie wiem. Wszystko zależy od Komisji.

  • Re: Karkonosze bez dotacji makabi 27.02.06, 13:02

    Bo najwżniejsza jest prywata... Szkoda gadać. Widać niektórzy radni za dużo czasu spóędzili w sztolniach uranowych i im pierwiastki promieniotwócze zaćmiły spojrzenie»

  • Re: Karkonosze bez dotacji zoorro1 27.02.06, 23:48

    To są bezmózgowcy»

  • Zakrzewski Bartłomiej- PiS lech.kaczyniski 28.02.06, 08:08

    tak się zwie dobroczyńca kowarniech kowary sięgną dnabrud, syf, zmarnowane szansetylko z własnej winy»

Najczęściej czytane24 htydzień