Dwaj policjanci działali na polecenie kartuskiej prokuratury. Do redakcji weszli pod nieobecność redaktor naczelnej i właściciela portalu. Towarzyszący policjantom biegły informatyk szukał numeru identyfikacyjnego komputera - tzw. IP - z którego internauta o pseudonimie "ziomol" rzekomo obraził burmistrza. Całej sytuacji towarzyszyła szamotanina - jeden z funkcjonariuszy usiłował utrudnić robienie zdjęć Januszowi Świątkowskiemu, redaktorowi naczelnemu tygodnika "Express Kaszubski". Po spisaniu protokołu policyjna ekipa opuściła redakcję.
- To skandaliczne najście - mówi Joanna Stoltmann, redaktor naczelna portalu "Kartuzy.info". - Już dawno mówiliśmy prokuraturze, że tych danych w redakcji nie ma. Jeśli są, to na serwerze portalu i tam należy szukać.
- Wykonaliśmy tylko polecenie sądu - zapewnia Wiesław Malinowski, prokurator rejonowy w Kartuzach. - Pan burmistrz od jakiegoś czasu domaga się ukarania autora wpisu. My postępowanie w tej sprawie umorzyliśmy, bo słowo, którego ono dotyczy, nie figuruje nawet w słowniku jako obraźliwe. Burmistrz odwołał się do sądu i stąd wizyta policji.
Podobna sytuacja miała miejsce na początku roku w Bytowie. Tamtejsi internauci na forum portalu "Gazety Bytowskiej" wpisywali teksty, którymi poczuł się dotknięty miejscowy komornik. Internautów nie ustalono, ale prokuratura postawiła zarzuty Leszkowi Szymczakowi, redaktorowi naczelnemu portalu.
- Wpisy nawoływały do przestępstwa, była mowa o rozebraniu komornika do naga i wywiezieniu go do lasu - mówi Jan Zborowski, prokurator rejonowy w Bytowie. - Zgodnie z prawem prasowym redaktor powinien był usunąć te treści, i nie zrobił tego przez trzy miesiące. Przy okazji wyszło na jaw, że prowadzi portal bez rejestracji w sądzie okręgowym.
- To żałosny pretekst, by mnie uciszyć - uważa Szymczak. - Miejscowym władzom nie podoba się moja niezależność.