- 16 grudnia wysłałam kartki świąteczne do krewnych i przyjaciół. Zawsze robiłam to tydzień przed świętami, by mieć pewność, że dotrą na czas - opowiada nasza czytelniczka.
Jednak kiedy w święta zadzwoniła do rodziny, okazało się, że kartki nie dotarły. Do Dębicy życzenia doszły 28, a do Lublina 29 grudnia. Jakby na potwierdzenie tego, czytelniczka dostała 29 grudnia kartkę wysłaną 20 grudnia z Zakopanego.
- Czy poczta chce nas zmusić w ten sposób do wysyłania droższych listów priorytetowych? To skandalicznie - mówi czytelniczka. Jej zdaniem czas dostarczenia przesyłek zwykłych wydłużył się drastycznie, po tym jak wprowadzono przesyłki priorytetowe.
Jakby tego było mało, sama zdecydowała się na wysłanie priorytetu do Lublina. - Pojechałam specjalnie na Pocztę Główną przed dworcem kolejowym, byłam tam przed godz. 11 rano. Przesyłka doszła w trzecim dniu, a nie w drugim, jak deklarowano - mówi.
Radosław Kazimierski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej, tłumaczy, że opóźnienia wynikały z wyjątkowo dużej liczby korespondencji. - Minione święta były dla nas niezwykłe, bo mieliśmy aż 1,5 miliarda przesyłek zwykłych. To dlatego pojawiły się opóźnienia. Przepraszamy za zaistniałą sytuację - mówi Kazimierski.
Nie pomogło nawet zatrudnienie na czas świąt nowych osób.
Rzecznik Poczty Polskiej zaprzecza jednak, jakoby opóźnienia w dostarczeniu przesyłek zwykłych były spowodowane wprowadzeniem przesyłek priorytetowych. - To jest innych charakter usługi, tak jak na całym świecie. Obydwie przesyłki traktujemy równie poważnie - twierdzi Kazimierski.
Poczta Polska deklaruje trzy dni na dostarczenie przesyłki zwykłej, a jeden dzień na dostarczenie priorytetu. Za wysłanie listu zwykłego o wadze do 50 gr płacimy 1,3 zł, za taki sam wysłany priorytetem - 2 zł.