We wtorek wieczorem autobus z grupą 33 chasydów głównie z Izraela podjechał pod muzeum na Majdanku. Jechali z Warszawy na Ukrainę, po drodze chcieli zobaczyć obóz. Ale muzeum czynne było tylko do 18. Spóźnieni zwiedzający zdjęli bramę prowadzącą na pole więźniarskie, a potem sforsowali drzwi baraku. Ochroniarz wezwał policję. Muzeum oszacowało straty na blisko 1 tys. zł. Żydzi zapłacili za zniszczenia i odjechali. We wtorek ambasador Izraela w Polsce David Peleg rozmawiał z uczestnikami wycieczki. - Tłumaczyli, że chcieli się tylko pomodlić. Gdy przyjechała policja i zrozumieli niestosowność tego, co zrobili, przerazili się. W pewien sposób ich zachowanie można tłumaczyć ekstazą modlitewną. Jest im bardzo przykro z powodu incydentu - mówi rzecznik Sobelman.
Zapowiedział też, że w samolotach i autokarach z turystami z Izraela będą rozdawane ulotki, informujące o zasadach działania muzeów.
Źródło: Gazeta Wyborcza