Dziennikarze: Słowa Leppera to chamstwo, ale bojkot nic nie da

Michał Pietniczka, Gazeta.pl
2007-07-20, ostatnia aktualizacja 2007-07-21 00:00

?Premier w sprawie seksu niech się nie odzywa najlepiej, bo on tego uczucia bycia z kobietą w stałych uczuciach nie przeżył? - powiedział w porannych ?Sygnałach Dnia? Andrzej Lepper. - Chamstwo spod budki z piwem - komentuje te słowa Katrzyna Kolenda-Zaleska. - To wina Jarosława Kaczyńskiego - mówi Jacek Żakowski.

Andrzej Lepper
Andrzej Lepper


Andrzej Lepper dopiero, co stracił stanowisko w rządzie i już zdążył wrócić do językowych standardów sprzed kilkunastu miesięcy. Tylko dzisiaj obraził premiera, a przyłożył również posłowi PiS - Markowi Suskiemu. "Poseł Suski chyba jest zboczony. Żony nie ma? Jak nie ma to niech sobie zaprosi panienkę i nią się podnieca!" - stwierdził Lepper w Poranku Radia TOK FM. Obydwie wypowiedzi dotyczyły pojawiających się pytań o tzw. seksaferę w Samoobronie, która wyraźnie irytuje byłego wicepremiera.

Spytaliśmy czołowych polskich dziennikarzy i medioznawcę czy Lepper, brutalnie obniżając poziom debaty publicznej, powinien być jeszcze zapraszany do mediów.

Olejnik: Nie zbojkotuję - na złość Kaczyńskiemu

- Ja byłam jedyną osobą, która bojkotowała Leppera przez prawie pięć lat - przypomina Monika Olejnik, która byłego wicepremiera nie gościła w swoich programach w latach 2002-2004. Powodem były słowa szefa Samoobrony, w których posądził posłów o malwersacje i obraził ojca Włodzimierza Cimoszewicza. - Teraz zostawiam to moim kolegom.

Zdaniem Olejnik to premier popełnił błąd akceptując Leppera w swoim rządzie. - Dlatego nie zamierzam bojkotować Leppera - na złość Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Dziennikarka pytana jak by się zachowała, gdyby w jej programie Lepper proponował posłowi spotkanie z "panienką" stwierdziła: - Ja bym powiedziała, że widocznie wicepremier wie jak to się robi...

Żakowski: To wina Jarosław Kaczyńskiego

- Bojkot Leppera nie byłby uprawniony, bo jego słowa nie odbiegają od wypowiedzi przedstawicieli obecnego obozu rządzącego - mówi z kolei publicysta Jacek Żakowski. - Obrażanie homoseksualistów i antysemityzm są w tym rządzie na porządku dziennym, więc wypowiedź Leppera to żaden wyjątek.

Według Żakowskiego takie psucie języka dyskusji publicznej to wina Jarosława Kaczyńskiego. - Dotychczas o orientacjach seksualnych premierów się nie mówiło. Premier Kaczyński zaakceptował jednak wyjątkowo ohydne szczucie ludzi przeciwko homoseksualistom, wprowadzając tym samym agresywny język do dyskusji publicznej - mówi Żakowski. - Ten temat nie był obecny w mediach dopóki Kaczyńscy go nie autoryzowali.

Zdaniem publicysty "Polityki" akceptacja przez premiera takiego języka rozszerza standardy wobec niego samego. Żakowski przypomniał, że obecni rządzący w niewybredny sposób spotwarzyli m.in. Władysława Bartoszewskiego.

- Zapraszamy do programów Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Ziobrę. Dlaczego zatem mamy bojkotować Leppera? - pyta retorycznie publicysta.

Żakowski odniósł się również do bojkotu jaki wobec Leppera zastosowała Monika Olejnik. - Moim zdaniem to był błąd Olejnik. Ja bym prędzej nie zaprosił Antoniego Macierewicza.

Kolenda-Zaleska: Chamstwo spod budki z piwem

- Słowa Leppera to zwykłe chamstwo spod budki z piwem. Jak to komentować? - pyta Katrzyna Kolenda-Zaleska. Zdaniem dziennikarki TVN bojkot nie jest jednak dobrym pomysłem. - Lepper jest rozgrywającym. Bez względu na to, że jego obecność w rządzie stanowiła obniżenie standardów.

Kolenda przyznaje, że sama niechętnie rozmawia z Lepperem. - A komentowanie jego wypowiedzi to jak rozmowa o napisach na murach - podsumowuje.

Wanat: Lepper znowu jest sobą

- Nie wydaje mi się, żeby te wypowiedzi były powodem, żeby Leppera bojkotować - mówi Ewa Wanat, redaktor naczelna radia TOK FM. - On zrobił wiele gorszych rzeczy, niż to, co dziś powiedział. Jeśli bojkotować Leppera, to trzeba by bojkotować także innych polityków i ta lista wydłużyłaby się w nieskończoność. Zresztą nie dziwią mnie specjalnie jego wypowiedzi. Pasuje to do jego osobowości, do tego co robił wcześniej. Trochę się zastanawiam, czy on to robi nieświadomie, czy też świadomie wybiera taki język. Myślę, że zrzucił sztywny gorset, który nie pasował na jego sylwetkę i znowu jest sobą.

Zobacz nagranie:



Medioznawca: Nie wolno mówić, że "komuś nie staje"

Medioznawca profesor Wiesław Godzic również nie wierzy by media przestały zapraszać Leppera do programów. - Sytuacja zasługuje na to, żeby wyraźnie powiedzieć, iż sfera publiczna różni się od rynsztoku. Jednak bojkot to nieskuteczny sposób, bo w środowisku dziennikarskim zawsze ktoś się wyłamie - mówi Godzic.

Zdaniem Godzica należy działać szybko. - To jest próba łamania tabu, powiedzenia komuś, że "mu nie staje". Tym bardziej boję się o język i poziom najbliższej kampanii wyborczej.

Medioznawca zgadza się z Jackiem Żakowskim, że język Leppera jest adekwatny do środowiska obecnie rządzących. - Mówienie o kimś, że jest agentem, boli bardziej niż zarzuty o brak doświadczeń seksualnych. A jednak polska tradycja jest pruderyjna - zabrania mówienia o sprawach intymnych. Lepper tę sferę naruszył.

Godzic odniósł się do sytuacji mediów za granicą, dla których sprawy łóżkowe polityków nie stanowią pożywki. - Tam ważna jest deklaracja polityka. Jeśli polityk powie, że domy publiczne są dobre to przyłapany w takim przybytku nie musi się tłumaczyć. Podobnie było w sprawie Clintona, w której nie chodziło o złe prowadzenie się byłego prezydenta USA tylko o prawdomówność. Clinton kłamał mówiąc, że z Moniką Lewinsky nic poza sprawami zawodowymi go nie łączy - podsumowuje Godzic.

Najczęściej czytane24 htydzień