Szczególnie uderzające były pochwalne słowa na temat polityki zagranicznej i przedstawienie jej w tak pozytywnym świetle - uważa Markowski. Według niego uderzająca jest niekompetencja i nieudolność prowadzenia polityki zagranicznej. - Ja nie rozumiem wypowiedzi pani minister spraw zagranicznych, chociaż są wypowiadane po polsku. Nie wiadomo zupełnie, o czym pani minister mówi - uważa prof. Markowski.
Według politologa w naszym rządzie nie ma konstruktywnego pomysłu na nasze miejsce w Unii Europejskiej. Widać jedynie radość z możliwości blokowania prac - a to jest podejście rodem z przełomu XIX i XX wieku - mówi Markowski.
Jarosław Kaczyński zapytany przez dziennikarza o porażki czy błędy swojego rządu powiedział, że nie jest to miejsce na mówienie o porażkach. Według prof. Markowskiego to, że premier Jarosław Kaczyński mówił jedynie o zasługach swojego rządu wynika ze specyficznej socjotechniki polegającej na tym, że kiedy chce się przekonać ludzi prostych, mówi się jedynie o sukcesach. Kiedy chce się przekonać do siebie ludzi myślących, nie ukrywa się błędów czy porażek, które popełnia każdy rząd. I nie musi to wynikać z tego, że rząd jest zły, ale z organizacji świata, globalizacji itp.
Na koniec prof. Markowski retorycznie zapytał: - To gdzie jest to miejsce na mówienie o błędach? Bo przecież zamknięte posiedzenie komisji spraw zagranicznych też takim miejscem nie jest.
Prof. Kik: Premier mówi jakby nie było rzeczywistości
Utrata pozycji Polski w UE, wzrost zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, osłabienie najważniejszych instytucji, dzielenie społeczeństwa i brak działań w sferze gospodarki to - w ocenie politologa z Akademii Świętokrzyskiej prof. Kazimierza Kika - efekty działania rządu Jarosława Kaczyńskiego.
Zdaniem politologa, najbardziej niebezpieczne konsekwencje dotyczą sytuacji Polski w polityce europejskiej i zagranicznej. "Obrona interesu narodowego deklarowana przez PiS jest najgorszym zagrożeniem dla tego interesu" - powiedział prof. Kik.
"Do czasu objęcia teki premiera przez Jarosława Kaczyńskiego Polska była postrzegana w UE pozytywnie, mieliśmy tam swoich sojuszników. Po roku jesteśmy osamotnieni, izolowani i zmarginalizowani. Dominuje żal do Polski, że wszystko co dobre w Polsce się dzieje, cała szansa rozwoju jest dzięki Unii, a Polska stanęła przeciwko Unii" - oznajmił.
"W płaszczyźnie politycznej mamy dezorganizację i destabilizację" - powiedział politolog. Jako pierwszy z negatywów w tej kwestii wymienił stworzenie instytucji pozornie do zwalczania korupcji, a faktycznie do zwalczania przeciwników politycznych, co doprowadziło do skłócenia i zastraszenie społeczeństwa.
Jego zdaniem, doszło do osłabienia najistotniejszych instytucji państwa - spada ocena społeczna parlamentu, rządu i prezydenta. Wymienił też osłabienie pozycji Trybunału Konstytucyjnego, zawłaszczanie państwa przez koalicję, nieudaną lustrację, która doprowadziła do głębokich podziałów społecznych oraz rosnące protesty społeczne.
Według Kika, zapowiadane reformy gospodarcze, poza kosmetycznymi zmianami, nie są realizowane. Zatrzymany został proces restrukturyzacji i modernizacji. Sytuacja gospodarcza jest dobra dzięki wstąpieniu Polski do UE w 2004 roku; koniunktura jest korzystna, a bezrobocia spada głównie dzięki wielkiej emigracji.
Oceniając wypowiedź premiera na temat roku rządów, Kik ocenił, że premier "mówi jakby nie było rzeczywistości". "Nie ujmując nic premierowi, to co głosi, to są ciągle pobożne życzenia i zapowiedzi" - uważa politolog.
Szukając elementów pozytywnych Kik znalazł je w "płaszczyźnie propagandowej, a nie w rzeczywistości". "To są aspekty prorodzinne w polityce rządu i aspekty solidarnościowe. To jest rzeczywiście coś nowego. Za rządów liberalnych czy nawet socjaldemokratycznych nie akcentowano tak wyraźnie potrzeby skoncentrowania się na interesach grup społecznie zmarginalizowanych" - powiedział Kik. Zaznaczył, że intencje są pozytywne, ale z wykonaniem jest problem.