27 dni "białego miasteczka" - kalendarium

mar, PAP
2007-07-13, ostatnia aktualizacja 2007-07-13 00:00

Zgodnie z zapowiedzią przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Doroty Gardias, 15 lipca zostanie zlikwidowane "białe miasteczko" przed kancelarią premiera. Istniało od 19 czerwca, czyli 27 dni.

ZOBACZ TAKŻE
19 czerwca, po kilkutysięcznej manifestacji pracowników ochrony zdrowia w Warszawie, delegacja związkowców chciała wręczyć premierowi petycję ze swoimi żądaniami m.in. podwyżek w 2007 r. i obietnicy wzrostu płac w kolejnych latach oraz wzrostu nakładów na służbę zdrowia.

Gdy zamiast premiera do związkowców przyszedł jeden z ministrów, a potem wicepremier Przemysław Gosiewski, członkowie delegacji postanowili pozostać w jednej z sal w kancelarii premiera i czekać na rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim. Na początku w delegacji były nie tylko pielęgniarki, ale też lekarz i przedstawiciele innych związków. W tym czasie kilkaset osób pikietowało na ulicy przed budynkiem, oczekując na wyjście delegacji.

Część delegacji opuściła kancelarię jeszcze 19 czerwca i udała się na rozmowy z premierem w Centrum "Dialog". Pielęgniarki na spotkanie nie pojechały uznając, że rząd chce je w ten sposób zmusić do opuszczenia kancelarii. Rozmowy zakończyły się bez konkretów. Szef rządu uznał akcję pielęgniarek za polityczną, a okupację kancelarii nazwał "łamaniem prawa".

20 czerwca w sali kancelarii zostały tylko cztery pielęgniarki: Dorota Gardias, Janina Zaraś, Iwona Borchulska i Longina Kaczmarska.

Tego dnia rano policja usunęła pikietujących z Alei Ujazdowskich, bo blokowały jeden pas ruchu. Pielęgniarki rozbiły namioty na chodniku na przeciw siedziby szefa rządu. Do pikietujących zaczęły dołączać pielęgniarki, lekarza, a potem związkowcy różnych branż z całego kraju. Namiotów przybywało.

Siostry złożyły w urzędzie miasta Warszawy wniosek o legalizację pikiety do 27 czerwca, potem przedłużyły go jeszcze do 15 lipca i do 31 lipca.

Pielęgniarki zaczęły szukać poparcia dla swoich postulatów u polityków. W Sejmie przez kilka godzin uczestniczyły w posiedzeniu komisji zdrowia. Wyszły jednak z niczym. Do pikietujących przychodzili z wyrazami poparcia posłowie z PO i SLD, żona b. prezydenta Jolanta Kwaśniewska, prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz; list popierający napisali eurodeputowani z LiD; o rozmowy a rządem apelowały inne związki zawodowe i Komisja Trójstronna, pracodawcy.

Rząd zarzucał pielęgniarkom, że ich protest utrudnia przygotowanie do szczytu UE i deklarował gotowość rozmów dopiero, gdy okupujące opuszczą kancelarię premiera. Przez siedem dni rozmowy koncentrowały się tylko wokół tego, czy cztery pielęgniarki opuszcza kancelarię. Kilkakrotnie powtórzone zaproszenie na rozmowy do Centrum "Dialog" nie zostało przez siostry przyjęte. Rząd uznał okupację za nielegalną i zagroził zgłoszeniem sprawy do prokuratury.

Z pielęgniarkami okupującymi kancelarię premiera negocjowali przedstawiciele Komisji Trójstronnej, ale bez rezultatu. Pielęgniarki sprzed kancelarii narzekały na brak kontaktu z okupującymi; dopiero po tygodniu do kancelarii wpuszczono kuriera z paczkami dla ich koleżanek; ich sytuację badał wysłannik RPO.

26 czerwca, po tygodniu, premier spotkał się okupującymi na terenie kancelarii. Kobiety opuściły siedzibę szefa rządu.

Dzień później rozpoczęło się pierwsze z wielu spotkań negocjacyjnych w Centrum "Dialog". Najpierw przewodził mu premier, a od 29 czerwca (gdy wrócił do pracy po chorobie) minister zdrowia Zbigniew Religa.

Mimo wielu rozmów i negocjacji stronie rządowej nie udało się przekonać pielęgniarek do likwidacji "białego miasteczka", choć 4 lipca minister Religa mówił, że jest już tego pewien na 70 proc.

10 lipca pielęgniarki wyszły z rozmów z rządem odrzucając wypracowany podczas negocjacji projekt ustawy, w którym zawarte były propozycje rządu - m.in. przedłużenie 30-proc. podwyżek z ubiegłego roku. Religa zapowiedział, że więcej rozmów nie będzie. Tego dnia też protest głodowy z "białym miasteczku" zakończyła ostatnia pielęgniarka; została odwieziona do szpitala.

Decyzję o likwidacji "miasteczka" pielęgniarki ogłosiły w piątek o g. 16. Zapowiedziały, że teraz będą podejmowały inne formy protestu w swoich regionach.

Najczęściej czytane24 htydzień