Minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski powiedział po spotkaniu, że jest umiarkowanie zadowolony z uwzględnienia przez MEN wielu propozycji jego resortu. Ujazdowski podkreślił, że powrót do kanonu Gombrowicza, Witkacego, Kafki czy Conrada został z MEN wstępnie uzgodniony. Minister zaznaczył jednak, że do części propozycji jego ministerstwa MEN się nadal nie ustosunkował.
Kazimierz Michał Ujazdowski powiedział, że jedną z istotnych spraw jest obecność na liście lektur Jana Dobraczyńskiego w sytuacji, kiedy wielka literatura emigracyjna - przede wszystkim chodzi tu o Józefa Mackiewicza - ma być nieobecna. Minister nie chce zgodzić się na tę dysproporcję i dlatego rozmowy nadal będą prowadzone.
Szef resortu kultury i dziedzictwa narodowego zwrócił uwagę, że prowadzone rozmowy międzyresortowe odbywały się na poziomie wiceministrów i dyrektorów departamentów. Kazimierz Michał Ujazdowski podkreślił jednocześnie, że "spór" między resortami nie ma charakteru politycznego. Minister zaznaczył, że celem obydwu ministerstw jest dobro polskiej szkoły.
Kazimierz Michał Ujazdowski w rozmowie z IAR wyraził nadzieję, że ostateczne ustalenia zapadną już w lipcu, na kilka tygodni przez rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Na liście lektur na skutek poprawek Ministerstwa Kultury powrócą Kawka, Gombrowicz, Witkacy, Goethe, Conrad. Sprawa listy lektur nie jest jednak zamknięta przez Ministerstwo Kultury, ponieważ nadal pozostają pewne sprawy do uzgodnienia.
Wykaz propozycji zgłoszonych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie zmiany kanonu lektur szkolnych można znaleźć na stronie internetowej resortu pod adresem: www.mkidn.gov.pl "Co do ogólnego przebiegu dyskusji - w jakimś stopniu przebiegła ona po naszej myśli" - podsumował spotkanie rzecznik resortu kultury.
Giertych: Na Gombrowicza nie ma miejsca
Jak powiedział szef MEN Roman Giertych, z trzech zaproponowanych na liście lektur powieści Jana Dobraczyńskiego MEN jest skłonne pozostawić tylko jedną - "Listy Nikodema". Na liście znajdzie się też miejsce dla fragmentów "Innego świata" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego oraz "Zbrodni i kary" Fiodora Dostojowskiego.
Giertych pytany o pisarzy emigracyjnych powiedział PAP, że "co do Mackiewicza i Bobkowskiego nie ma problemu". "Na Gombrowicza nie zgodzę się; nie dlatego, żebym miał coś przeciwko niemu, tylko dlatego, że nie ma miejsca" - zaznaczył. "Wątpię też, by na liście znalazł się Witkacy, choć "Szewcy" to dobry dramat" - dodał minister edukacji.
Jak mówił, na nowej liście nie znajdą się też "Bajki robotów" Stanisława Lema, co proponował Ujazdowski. Jak tłumaczył Giertych, również z braku miejsca.
"Jest mnóstwo dobrych autorów, ale żeby dodać propozycje Ministerstwa Kultury, trzeba coś z listy usunąć. Nie ma miejsca na wszystkie. Trzeba decydować: coś za coś" - powiedział Giertych. Jego zdaniem, nie można listy lektur rozszerzać w sposób nieograniczony. Jak tłumaczył, nadmierne rozszerzenie listy spowoduje, że znajdą się na niej pozycje, których uczniowie i tak nie przeczytają. Przypomniał, że do listy lektur dochodzą cztery powieści Henryka Sienkiewicza. "Nie zrezygnuję z nich" - zaznaczył.
Minister edukacji poinformował, że w nowej wersji projektu znajdzie się "Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego, choć tylko we fragmentach. Jak mówił, do MEN docierały sygnały od rodziców zwracających uwagę na brutalne sceny w książce i dosadność opisów. "Jednak to postać, której nie można pominąć" - podkreślił Giertych, wyrażając się o autorze. Dodał, że na pewno na liście będzie też "Zbrodnia i kara".
Prawdopodobnie z trzech proponowanych przez MEN powieści Jana Dobraczyńskiego: "Marcin powraca z daleka", "Cień ojca" i "Listy Nikodema" pozostanie tylko ostatnia z nich. "Trzy tytuły Dobraczyńskiego to była tylko propozycja. Nie zgodzę się jednak zupełnie z niego zrezygnować" - powiedział Giertych. Według niego, z trzech proponowanych tytułów najlepiej przyjęte zostały właśnie "Listy Nikodema".