Giertych po raz kolejny zapowiedział w sobotę, że w kanonie lektur muszą się znaleźć cztery książki Sienkiewicza: "W pustyni i w puszczy", "Potop", "Krzyżacy" i "Quo vadis". - Dlatego ten autor, bo zbudował nowoczesny polski patriotyzm. Jego książki stanowią tak istotny element kultury, że nawet posługiwanie się językiem polskim bez znajomości tych książek byłoby niezrozumiałe - tłumaczył Giertych.
Wicepremier, pytany o plany usunięcia z zestawu lektur dzieł m.in. Gombrowicza wyjaśnił, że po dodaniu czterech dużych książek "coś musi wypaść, bo nie możemy przeciążać programu, ale czekam na dyskusje i propozycję, co usunąć".
Premier atakuje "Gazetę"
Wicepremier dodał, że umieszczeniu Sienkiewicza w kanonie lektur sprzeciwiają się trockiści. Minister zaatakował ponownie "Gazetę Wyborczą", która jego zdaniem jest przeciwna dziełom Sienkiewicza. - Jedyną osobą, która zwalcza Sienkiewicza jest Adam Michnik, jedyną gazetą, która przeciwstawia się temu, żeby tradycyjne lektury powróciły do kanonu lektur jest "Gazeta Wyborcza" - mówił.
W czwartek "Gazeta " ujawniła pomysł MEN wykreślenia dzieł m.in. Gombrowicza, Witkacego, Goethego, Kafki, Dostojewskiego, Conrada i Herlinga-Grudzińskiego z listy lektur szkolnych. Dziś napisała, że potomkowie Sienkiewicza buntują się przeciw wykreśleniu pisarzy z listy lektur.
Giertych już w piątek atakował "Gazetę": - Kłamiecie nieprawdopodobnie. Kiedy przyszedłem do ministerstwa, żadna z książek Sienkiewicza nie była lekturą obowiązkową - mówił. I twierdził, że Sienkiewicza skreśliła w 2002 r. minister z SLD Krystyna Łybacka, a on te książki na listę wpisał. - I żadne lamenty Adama Michnika i "Wyborczej" nie spowodują, że je wycofamy!
Tymczasem "Gazeta" o miejscu Sienkiewicza w kanonie lektur nie pisała. Adam Michnik drwił w czwartek: Gombrowicz "został karnie usunięty" jako "nihilista narodowy i moralny o podejrzanych skłonnościach erotycznych", a MEN przypisał "Obronę Sokratesa" Arystotelesowi, choć to pismo Platona, bo "Platon podobno był gejem".
Putra w TOK FM: Giertychowi należy się reprymenda
- Moim zdaniem to jest super pochopny krok i za to należy się reprymenda panu premierowi Giertychowi. Takich rzeczy się po prostu nie robi - powiedział Krzysztof Putra w programie "Ranni politycy" w Radiu TOK FM. Według wicemarszałka Senatu, w sprawie listy lektur szkolnych przygotowywanych przez MEN nie można podejmować pochopnych decyzji.
- Niech senator zajmie się swoją działką, a nie udziela rad członkowi rządu - odpowiadał mu Giertych.
Giertych przyznał też, że dopiero 3 miesiące temu przeczytał "Transatlantyk" Gombrowicza. - I byłem przerażony, że to jest lektura - mówił. Według ministra edukacji, istotą tej książki jest opowieść człowieka, który ucieka przed służbą wojskową i w Ameryce Południowej poszukuje różnego rodzaju "wrażeń. - Proponowanie tego typu lektur jako przeciwwagi dla Sienkiewicza jest elementem burzącym podstawy polskiego patriotyzmu - przekonywał wicepremier.
Minister uznał za "ahistoryczny" postulat, żeby w kanonie lektur "nie było nic" o Janie Pawle II. - Przecież my musimy uwzględniać fakt, że największym Polakiem naszych dziejów, czy się to komuś podoba czy nie, był Jan Paweł II - dodał Giertych.