- Sprawa dotyczy działań, które mogły być prowadzone na szkodę spółek Skarbu Państwa, dokładnie finansowania budowy dworca we Włoszczowie - mówi Radiu TOK FM Małgorzata Sałapa-Bazak, rzecznik świętokrzyskiej policji.
Policja do tej pory nie przesłuchała jeszcze nikogo ani w charakterze świadka, ani podejrzanego.
Sprawa trafiła do Kielc z warszawskiej prokuratury, dokąd w październiku 2006 r. doniesienie złożyli posłowie PO. - Szokująca jest wartość inwestycji - około 3,5 mln zł - w zestawieniu z liczbą podróżnych korzystających z nowej stacji. Według naszej oceny, coroczne straty są nieuniknione - napisali w uzasadnieniu.
Popierający budowę stacji Przemysław Gosiewski mówi, że nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia i nie boi się o wynik śledztwa. Zdaniem Gosiewskiego, inwestycja ma uzasadnienie ekonomiczne, a wydatki nie poszły na marne.
Dworzec we Włoszczowie zbudowany został kosztem 3 milionów złotych, by w tej kilkunastotysięcznej miejscowości mogły się zatrzymywać pociągi relacji Warszawa-Kraków. Według ministra, fakt, iż kilkanaście do trzydziestu osób dziennie korzysta z dworca we Włoszczowie świadczy o tym, że istnieje zainteresowanie tą linią kolejową.
Ostatnio Gosiewski naciska, by zrealizować inną tego typu inwestycję,
dotyczącą lotniska.