Program komputerowy do szpiegowania rodziny

Robert Rewiński
2006-09-21, ostatnia aktualizacja 2006-09-21 00:00

Jak świeże bułki sprzedaje się program komputerowy,który szpieguje małżonków i kontroluje dzieci. Według sędziów niedługo efekty pracy elektronicznego szpiega staną się dowodem w sprawach rozwodowych


Fot.Dariusz Kulesza / AG
Program zainstalował u siebie w domu 29-letni Marcin z Poznania. Poleciła mu go koleżanka, która od kilku miesięcy sprawdza, czego w internecie szukają jej dzieci. Pilnuje, by nie oglądały stron pornograficznych i nie kontaktowały się np. z pedofilami.

Marcin dzieci nie ma, ale postanowił sprawdzić, co interesuje jego żonę. - Najpierw dla sportu, potem profilaktycznie, by nie zaczęła z kimś romansować - opowiada. Są pięć lat po ślubie, on całymi dniami w robocie (prowadzi szkolenia interpersonalne), ona po powrocie z biura regularnie surfuje w internecie.

-Ostatnio trzy razy zaglądała na serwisy randkowe. Miesiąc temu na Gadu- Gadu opowiadała koleżance o nowym, przystojnym koledze z pracy. Przeglądała też forum "Życie po rozwodzie" - opowiada mi Marcin. - Jeśli będzie kogoś miała, to ja to wykryję.

Jego żona o niczym nie wie, ale Marcin nie widzi problemu, o nowym nabytku opowiada jak o elektronicznym gadżecie.

Program nazywa się MySpy (ang. Mój Szpieg). Jego polską wersję sprzedaje za ledwie 10 zł (płatne SMS-em) w internecie 26-letni Wojtek. Reklama na stronie: "Szpieg zapisuje wszystko, co dzieje się na Twoim komputerze pod Twoją nieobecność. Gdy wrócisz do domu, będziesz mógł poczytać, kto i co pisał na klawiaturze, gdy Ciebie nie było. Oraz pooglądać zrzuty ekranu" [obraz strony internetowej].

Szpieg pozwala: przeczytać dokumenty, mimo że zostały wcześniej usunięte; poznać treść wysyłanych wiadomości; dowiedzieć się, kto i co pisał na czacie, Gadu-Gadu itp.

Aby poznać internetowe życie swoich bliskich, wystarczy w komputerze założyć plik, do którego system zrzuca wszystkie zapisy. Program sprzedaje się dobrze i stanowi jedną czwartą wszystkich przychodów z oferty Wojtka. -Czy były jakieś skutki szpiegowania małżonków? Rozwody, awantury? - Nie wiem - odpowiada Wojtek.

Może już były, na pewno będą. Ewa Trybulska-Skoczelas z warszawskiego sądu okręgowego mówi, że na sprawach rozwodowych już od dawna pojawiają się np. wydruki e-maili. -Technika idzie naprzód, a z nią możliwości komputerowego monitorowania bliskich. A my załamujemy ręce nad nieostrożnością małżonków - opowiada.

Jarema Sawiński, wiceprezes poznańskiego sądu okręgowego, twierdzi, że wydruki, np. z Gadu-Gadu, mają znikomą wartość dowodową. Zwykle używa się pseudonimów, trudno w sądzie udowodnić, że to małżonek pisał te wyznania czy świństewka. Ale szpieg daje nowe możliwości.

- Jeśli będziemy mieć do czynienia z zapisem z domowego komputera, z datą, godziną i potwierdzeniem, że drugi małżonek był w tym czasie np. w Wielkiej Brytanii, siła dowodu jest duża -tłumaczy sędzia Sawiński. Szpiegowanie jest bezkarne, bo nie ma tu przełamywania zabezpieczeń elektronicznych ani wdzierania się do poczty. A czytanie własnego pliku we własnym komputerze nie jest karalne.

Według psychoterapeutki Anny Dodziuk program do domowego szpiegowania to tylko nowoczesny wyraz ponadczasowego uczucia zazdrości. -Kiedyś ludzie wynajmowali detektywów. Teraz jest nowinka techniczna, narzędzie do ujawniania i ludzie będą z tego korzystać. Bo wielu z nas trudniej jest porozmawiać o zazdrości, w ogóle o uczuciach. Trudniej stanąć twarzą w twarz z sytuacją zazdrości. Ludzie boją się odrzucenia.

Najczęściej czytane24 htydzień