Gacek jest prokuratorem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie, która prowadzi śledztwa dotyczące sprawy spotkania polityka z kobietami.
"Charakterystyczne usypywanie kreski"Co świadczy o tym, że senator brał narkotyki? - Chodzi o usypywanie substancji w charakterystyczne tzw. "kreski", a następnie wciąganie jej przez nos za pomocą zrulowanego banknotu. Wszystkie te okoliczności razem z późniejszym zachowaniem utrwalonym na filmach świadczą w sposób jednoznaczny, iż zażywanym białym proszkiem była kokaina - powiedział prokurator.
Dziennikarze "Rzeczpospolitej" i
Polsat News przypominają, że śledztwo, w którym Piesiewicz miał dostać zarzuty, zostanie umorzone. Senatorzy nie uchylili mu immunitetu, twierdzili, że śledczy opierali się wyłącznie na zeznaniach szantażystów.
"Umniejsza się wartość dowodów"Co na to prokurator Gacek? - Z niezrozumiałych powodów umniejsza się wartość nagrań wykonanych przez kobiety, biorące udział w spotkaniu. Z filmów wynika, że Krzysztof Piesiewicz nie był osobą odurzoną i posiadał świadomość swoich reakcji. Mało tego, był osobą, która w sposób czynny brała udział w całym zdarzeniu, a w wielu przypadkach był nawet inicjatorem pewnych zachowań. Zresztą sam senator w swoich zeznaniach nie neguje autentyczność nagrań. Wprawdzie podaje inne okoliczności związane z zażywaniem narkotyków, ale nie twierdzi, jakoby filmy zostały zmanipulowane - mówi.
"Sama przyznała, że brała kokainę"Według niego istotnym dowodem są zeznania Joanny S., jednej z dwóch kobiet uczestniczących w spotkaniu. Ona nie planowała, ani nie brała udziału w szantażu. W zeznaniach wskazała na fakt nakłaniania jej przez senatora Piesiewicza do zażywania narkotyków. Sama przyznała się, że podczas spotkania brała kokainę. Jest pewna, że zażytym narkotykiem była kokaina, ponieważ wcześniej próbowała jej i wie jak ona smakuje i jakie ma działanie.
Prokurator Gacek dodaje też, że Piesiewiczowi zaproponowano poddanie się badaniu na obecność narkotyków w organizmie. Senator odmówił.