Czego Wassermann chciałby dowiedzieć się od biznesmenów? - Dlaczego ministrowie rządu czy poseł Chlebowski byli traktowani jak chłopcy na posyłki - tłumaczył Wassermann. - Pytanie zasadnicze, co spowodowało, że ani Chlebowski ani inne osoby nie potrafiły powiedzieć "Panowie dajcie spokój, nie będziemy tego załatwiać, to jest sprzeczne z prawem, wbrew woli naszego rządu" - zastanawiał się
Zbigniew Wassermann.
- Ze stenogramów wynikają przecież informacje, że załatwiano salony, załatwiano kasyna, załatwiano przedłużenie koncesji na salony - mówił poseł śledczy. - Ale kwestia podstawowa, o którą bój się toczy to walka z własnym rządem, żeby w ustawie nie znalazły się zapisy o dopłatach - podkreślał Wasserman. - I później co się dzieje - cały ciąg wydarzeń, które pokazują, że rzeczywiście dopłaty w życie nie weszły, umawiający cieszą się, że odnieśli sukces, a premier zastanawia się jak do tego doszło, że nastąpił przeciek, że Rosół spotkał się z córką Sobiesiaka i powiedział jej, że trzeba rezygnować - to jest istota tej sprawy - dodał.
Czego posłowie śledczy dowiedzieli się z lektury dokumentów i podczas prac komisji? - Doszło do skandalu polegającego na tym, że umawiający się biznesmeni rynku hazardowego, prywatni właściciele salonów kasyn, potrafili skłonić przedstawicieli rządu i szefa komisji finansów do tego, żeby wpłynąć na treść ustawy, usuwając niewygodne dla siebie zapis, a wprowadzając takie, które są korzystne - tłumaczył na antenie
TOK FM Zbigniew Wassermann.