http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Wiadomości >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości - Gazeta.pl

Rządy naciskają na europosłów, by zaaprobowali SWIFT. PE: W tej formie? Mowy nie ma

mar, PAP
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 20:12

Rządy państw UE oraz USA wzmagają presję na europosłów, by zaakceptowali w czwartek porozumienie UE-USA ws. przekazywania danych bankowych Europejczyków do USA, potocznie zwane SWIFT. Partie polityczne zapowiadają, że europarlament odrzuci porozumienie.

Hillary Clinton
Fot. MOLLY RILEY REUTERS
Hillary Clinton
Tu po wyborze na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego
Fot. YVES HERMAN REUTERS
Tu po wyborze na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego
SONDAŻ
PE powinien odrzucić SWIFT?

Tak
Tak - jeśli Rada UE nie zmieni warunków umowy
Nie, powinien akceptować to, co rekomendują rządy

Jak poinformował w poniedziałek rzecznik Parlamentu Europejskiego Jaume Duch, do przewodniczącego Jerzego Buzka list w tej sprawie napisali wspólnie szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton oraz minister skarbu Timothy Geithner.

By zaradzić groźbom eurodeputowanych, w poniedziałek w Brukseli odbyło się też pilne posiedzenie ambasadorów państw członkowskich przy UE. - Na rządy padł blady strach, że europosłowie odrzucą porozumienie - wyznał jeden z dyplomatów. Ambasadorowie, jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, przygotowali wspólną deklarację Rady UE, w której apelują do europosłów o poparcie porozumienia. Zobowiązują się w niej, że porozumienie ma charakter tymczasowy (9 miesięcy) i że w negocjacjach kolejnego, stałego porozumienia większość obaw wyrażanych przez PE zostanie wysłuchana, a PE będzie "w pełni włączony" w proces negocjacji.

Europarlament obwinia Radę

- Amerykanie chcą rozwiązania problemu z Parlamentem Europejskim, bo sami mają Kongres i rozumieją rolę parlamentarzystów. To Rada UE nie wykazuje najmniejszej woli pójścia na kompromis - ocenił w poniedziałek lider Zielonych w PE Daniel Cohn-Bendit.

Chodzi o tymczasowe porozumienie między UE a USA, zaaprobowane już przez ministrów spraw wewnętrznych "27", które przewiduje, że Stany Zjednoczone będą nadal miały dostęp do danych bankowych Europejczyków w ramach walki z terroryzmem. Jednak na porozumienie w obecnej formie nie chce zgodzić się Parlament Europejski w trosce o ochronę danych osobowych obywateli UE. W czwartek przeciwko porozumieniu głosowali europosłowie komisji ds. wolności obywatelskich PE (stosunkiem głosów 29 do 23, przy jednym wstrzymującym się). Ostatecznie liczyć się jednak będzie wynik głosowania całego PE, zaplanowanego wstępnie na 11 lutego w Strasburgu.

- Teraz piłeczka jest po stronie Rady ministrów UE. Jeśli Rada zbliży się do postulatów PE, ułatwi to podjęcie decyzji europosłom. Jeśli nie, to spodziewam się, że wynik głosowania będzie odzwierciedlał to z ubiegłego tygodnia - powiedział Duch.

Europosłowie: To łamie prawa obywateli UE

Zdaniem europosłów, którzy głosowali za odrzuceniem porozumienia, może ono łamać prawa podstawowe obywateli UE. Europosłowie zarzucają mu też brak zasady wzajemności, czyli przepływ danych praktycznie w jedna stronę: z Europy do USA. Posłów niepokoi też to, że porozumienie z USA nie wyjaśnia, czy Stany Zjednoczone będą mogły przekazywać dane Europejczyków krajom trzecim, np. Pakistanowi. - To sprawia, że nie możemy się na to tymczasowe porozumienie zgodzić - tłumaczyła liberalna deputowana z Holandii Jeanine Hennis-Plasschaert, sprawozdawczyni PE w tej sprawie.

Wynik głosowania w komisji wolności obywatelskich nie ma konsekwencji prawnych, ale został potraktowany jako ostrzeżenie zarówno dla USA, jak i rządów państw UE. Zapowiedzi niemal wszystkich frakcji politycznych (socjalistów, liberałów, Zielonych i części chadeków) wskazują, że PE odrzuci porozumienie w obecnej formie. Nawet chadecy, zazwyczaj najbardziej "proamerykańscy" spośród wszystkich frakcji politycznych, są podzieleni w sprawie SWIFT-u. - Niemiecka delegacja jest bardzo sceptyczna i występuje przeciw porozumieniu w obecnej formie - powiedział jeszcze w środę eurodeputowany CDU Manfred Weber.

SWIFT - o co dokładnie chdzi?

Chodzi o dane SWIFT (Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication) z siedzibą pod Brukselą, które jest rodzajem skrzynki kontaktowej między blisko ośmioma tysiącami banków we wszystkich krajach świata, także w Polsce, umożliwiającej międzynarodowy przepływ pieniędzy. Dziennie przez SWIFT przepływa około 9 milionów zleceń o wartości w sumie 6 bilionów dolarów. Ze względu na przeniesienie głównej europejskiej bazy danych do Amsterdamu pojawiła się konieczność pilnego podpisania z USA porozumienia o dalszym przekazywaniu informacji, które pomagają śledzić działalność terrorystyczną. Serwery w USA będą obsługiwały wyłącznie transakcje amerykańskie.

By zawarte z USA porozumienie nabrało mocy prawnej, musi uzyskać aprobatę PE. W celu wywarcia presji na eurodeputowanych do PE pofatygował się wcześniej ambasador USA przy UE, a Hillary Clinton dzwoniła do Jerzego Buzka. Amerykańskie władze konsekwentnie bronią legalności i zasadności współpracy z firmą SWIFT, uważając, że chodzi o jeden z kluczowych elementów międzynarodowej walki z terroryzmem, i zapewniając, że poufność danych "zwykłych" obywateli i firm nie była nigdy zagrożona.

Parlament Europejski skarży się, że do porozumienia ministrów doszło zbyt szybko, w ostatnim dniu obowiązywania Traktatu z Nicei, który nie daje eurodeputowanym możliwości wpływania na treść ugody z USA; mogą ją jednak odrzucić. Traktat z Lizbony, który wszedł w życie w grudniu, przewiduje, że PE ma w tej kwestii równy głos z krajami członkowskimi, czyli Radą UE. Komisja Europejska zapowiada, że wkrótce zaproponuje mandat na negocjacje długoterminowego porozumienia. I to na to nowe porozumienie, negocjowane już w pełni z PE, chce poczekać większość europosłów.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.3

57 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce