http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Schetyna: Mówmy o faktach, a nie przeciekach i insynuacjach. Podtrzymuję to, co zeznałem

prot
2010-02-06, ostatnia aktualizacja 2010-02-07 11:03

- Podtrzymuję to, co mówiłem - tak Grzegorz Schetyna skomentował w rozmowie z TVN24 publikację dzisiejszej "Rzeczpospolitej", która ujawniła treść zeznań Ryszarda Sobiesiaka. Schetyna zaprzecza doniesieniom, jakoby znał Sobiesiaka od 20 lat.

Schetyna twierdzi, że interesował się ustawą, ale nie dopłatami
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Schetyna twierdzi, że interesował się ustawą, ale nie dopłatami
RAPORTY
- To kolejny przeciek. Jesteśmy świadkami sprawy w sprawie, afery w aferze. Poczekajmy na zakończenie prac komisji śledczej. Mówmy o dokumentach i faktach, a nie przeciekach i insynuacjach - komentuje Schetyna publikację "Rzeczpospolitej".

- 20 lat temu broniłem pracę magisterską na Uniwersytecie Wrocławskim. Bez przesady, 20 lat to szmat czasu - mówi Grzegorz Schetyna. - To co mówiłem, podtrzymuję - dodaje. Zaznacza przy tym, że takie publikacje to, jego zdaniem, "rozdmuchiwanie kolejnych problemów".

Dzisiejsza "Rzeczpospolita" opisuje zeznania Ryszarda Sobiesiaka, które 6 stycznia 2010 r. złożył w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej. Sobiesiak zeznawał trzy godziny.

W niektórych fragmentach jego zeznania są sprzeczne z zeznaniami polityków PO. Jedną z rozbieżności jest długość znajomości Grzegorz Schetyny z Sobiesiakiem. Wicepremier zeznał przed komisją hazardową, że zna go od 2003 roku. Sobiesiak utrzymuje, że od 20 lat.

Grzegorz Schetyna przed komisją hazardową>>>

Zeznania

Co wynika z zeznań Sobiesiaka, o których pisze "Rzeczpospolita? M.in., że źródłem przecieku mógł być współpracownik Mirosława Drzewieckiego Marcin Rosół. Powiedział on córce Sobiesiaka, w czasie spotkania w Pędzącym Króliku, że na jej ojca składane są donosy. - W czasie spotkania w sierpniu 2009 r. Marcin Rosół z tego, co mówiła córka, zasugerował jej, że ponieważ są donosy na "twojego tatusia", to lepiej żeby nie startowała (na stanowisko w Totalizatorze Sportowym - dop. red.). Córka powiedziała, że poinformował ją, że są donosy na mnie - zeznał wg. "Rzeczpospolitej" biznesmen.

Dodał, że nigdy nie prosił o załatwienie córce pracy w Totalizatorze Sportowym.

Wytłumaczył też, dlaczego pod koniec sierpnia, kiedy mogło dojść do przecieku zmienił telefon. Jak wyjaśnił, poprzedni zaczął mu się psuć. Czytaj więcej>>

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.1

53 głosy