Podstawowy zarzut to brak faktur za wynajem biur, które były wykorzystywane przez sztaby w ostatniej eurokampanii. Jeśli PKW uzna, ze rzeczywiście doszło do naruszenia prawa, największe kłopoty może mieć
PiS.
Partia ta w sprawozdaniu zadeklarowała, że na kampanię wydała ponad 10 mln 349 tys. zł. To oznacza, że tylko nieco ponad 1800 zł zabrakło do limitu, jaki każda partia mogła wydać na kampanię. Z analizy fundacji wynika, że gdyby PiS doliczyło wydatki na biura w Warszawie, limit ten zostałby przekroczony. A to może oznaczać, że partia nie dostanie zwrotu kosztów na kampanię.
Na ocenę sprawozdań Państwowa Komisja Wyborcza ma czas do 7 lutego - wskazuje "Dziennika Gazeta Prawna".