Rom Houbens w roku 1983 uczestniczył w wypadku samochodowym, po którym lekarze uznali, że zapadł w śpiączkę. Przeprowadzili na nim serię badań, po których orzekli, że nie reaguje na żadne bodźce zewnętrzne i jest nieprzytomny. Houbens opowiadając o tych przeżyciach mówił, że najtrudniejsze były chwile kiedy cierpiał, a nikt nie był w stanie go usłyszeć.
Dopiero najnowsze badania, polegające na skanowaniu mózgu, wykazały, iż Houbens był przez te wszystkie lata sparaliżowany, jednak jego mózg działał sprawnie. Od tego momentu mężczyzna może porozumiewać się ze światem za pomocą komputera. Dzień, w którym lekarze odkryli swoją pomyłkę, 46-latek określa jako swoje drugie narodziny.