Lew R. i jego syn Marcin są podejrzani o organizowanie fałszywych dokumentów o stanie zdrowia, które miały uniemożliwić odbycie kary 2,5 lat więzienia za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory. Podejrzani są też adwokaci broniący gangsterów - m.in. Robert D. i Andrzej P.
Prokuratura chciała przedłużenia o kolejne trzy miesiące aresztów trwających już pół roku. Sędzia Mariusz Stelmaszczyk nie zgodził się na to. Uznając, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo dopuszczenia się przez podejrzanych zarzuconych im czynów, sąd podkreślił, że w sprawie Lwa R. wystarczającym zabezpieczeniem jest "niebagatelna kwota" 500 tys. zł, połączona z zatrzymaniem paszportu i zakazem opuszczania kraju.
Pół miliona do 19 grudnia Lew R. ma czas do 19 grudnia na wpłacenie kaucji. Wyjdzie na wolność w momencie kiedy pieniądze znajdą się na koncie warszawskiego sądu. Jednocześnie sąd uchylił areszt dla jego syna, który jeśli decyzja się uprawomocni, wyjdzie z aresztu 25 listopada.
Ws. adwokatów Roberta D. i Andrzeja P. sąd wyznaczył kaucje po 200 tys. zł. Wobec Marcina R. sąd uznał, ze nie ma w ogóle potrzeby stosowania aresztu ani innych środków, wobec tego, że ten podejrzany chciał pomóc choremu ojcu. - Ta motywacja nie jest bez znaczenia dla sądu. (...) Dziś można powiedzieć - niczego nie przesądzając - że w obecnym stanie rzeczy Marcin R. mógłby zostać skazany na karę w zawieszeniu, więc areszt jest zbędny - dodał sąd.
Śledczy zapowiadają odwołanie - Nie ukrywamy, że decyzje sądu - z naszego punktu widzenia - są niekorzystne dla śledztwa - ocenił prok. Jarosław Szubert, rzecznik łódzkiej prokuratury. - Uważamy, że dalsze stosowanie izolacyjnych środków zapobiegawczych w tej sprawie byłoby uzasadnione potrzebami procesowymi. Z tego względu będziemy się od tych decyzji odwoływać - zapowiedział.
Tydzień temu łódzka prokuratura apelacyjna skierowała do sądu w Warszawie wnioski o przedłużenie o kolejne trzy miesiące aresztu dla Lwa R., jego syna oraz 11 innych osób podejrzanych w śledztwie dotyczącym m.in. korupcji i nakłaniania do fałszowania dokumentacji medycznej.
W sierpniu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia - na wniosek prowadzącej śledztwo łódzkiej prokuratury - przedłużył do końca listopada areszt Lwu R. oraz kilkunastu innym podejrzanym, w tym m.in. synowi producenta, Marcinowi R., oraz warszawskim adwokatom: Andrzejowi P. i Robertowi D. Sąd Okręgowy utrzymał areszty odrzucając zażalenia obrońców.
Prokuratura skierowała również wnioski o przedłużenie aresztu wobec 13 podejrzanych w tej sprawie. - Wnioskujemy o przedłużenia okresu tymczasowego aresztowania o kolejne trzy miesiące. Wnioski argumentujemy obawą matactwa ze strony podejrzanych i grożącą im wysoką karę - nawet do 10 lat więzienia - powiedział rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi Jarosław Szubert.
Apel: Uwolnijcie Marcina R., za długo siedzi w areszcie W zeszły piątek grupa znanych prawników, aktorów i biznesmenów wystosowała apel o uwolnienie Marcina R. Apel - jak napisano - jest wyrazem zaniepokojenia skupisk kulturalno-biznesowych przedłużającym się przetrzymywaniem Marcina R. w areszcie i "brakiem jakichkolwiek działań ze strony organów wymiaru sprawiedliwości, jak również brakiem możliwości zastosowania innego środka zapobiegawczego, stanowiącego alternatywę do przedłużającego się aresztu".
Apel trafił do prezydenta RP, premiera, ministra sprawiedliwości oraz do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Amnesty International Polska. W piątek ukazał się w kilku ogólnokrajowych dziennikach oraz tygodnikach.
Jego autorzy apelują o uwolnienie "przyjaciela i kolegi", który od pół roku przebywa w areszcie śledczym podejrzewany o to, że "cztery lata temu naruszył prawo chcąc pomóc swojemu choremu ojcu". Podkreślają, że nie chcą rozstrzygać o winie lub niewinności Marcina, bo takiej oceny dokona niezawisły sąd.
Zaznaczają, że od momentu aresztowania jest on gotowy złożyć poręczenie majątkowe, a szereg osób zadeklarowało chęć złożenia poręczeń osobistych, że stawi się na każde wezwanie. Ich zdaniem wszystkie te gwarancje są odrzucane. - Taki stan rzeczy powoduje nasze obywatelskie zaniepokojenie i zmusza do publicznego zadania pytań o tempo prowadzenia tego dochodzenia; o sens przedłużania aresztu pod pozorem mataczenia w sprawie czynów, do jakich miało dojść ponad cztery lata temu - napisano w apelu.
Śledztwo ws. fałszowania dokumentacji medycznej Łódzka prokuratura od 2007 roku prowadzi śledztwo w sprawie korupcji, płatnej protekcji i fałszowania dokumentacji medycznej, na podstawie której sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzania w aresztach osób podejrzanych o popełnienie przestępstw - także gangsterów. Osoby zamieszane w ten proceder, powołując się na wpływy w instytucjach wymiaru sprawiedliwości i zakładach opieki zdrowotnej - zdaniem śledczych - obiecały osobom, które miały np. trafić do więzienia, pomoc w odroczeniu wykonania kary. W tym celu korumpowano lekarzy, którzy za łapówki tworzyli fikcyjne dokumentacje medyczne czy fałszywe opinie lekarskie.
W areszcie nadal przebywa 17 podejrzanych w tej sprawie; zarzuty w śledztwie usłyszały w sumie dotąd 23 osoby.