Do przetasowań w rządzie doszło po wybuchu tzw. "afery hazardowej". Imię "Grześ" pojawiało się w rozmowach Zbigniewa Chlebowskiego z wrocławskimi biznesmenami.
Czytaj specjalny raport "Gazeta Wyborcza" pisze, że politycy spotkali się pierwszy raz od miesiąca.- To była dobra rozmowa. Tusk poprosił Schetynę, by wspólnie poprowadzili PO do wyborów prezydenckich i samorządowych w 2010 r. Chce zasypać rów, który powstał między nimi po dymisji Grzegorza - mówi "Gazecie" ważny polityk PO.
Gazeta spekuluje, że to ruch taktyczny Tuska. Schetyna po dymisji udzielił odważnego wywiadu, w którym mówił, że "skończyło się wspólne robienie polityki emocjonalnej, opartej na bliskich, osobistych relacjach", czy, że Platforma będzie jak U2, jako zespół liderów, a nie jeden team.
Tusk odpowiedział krótko na te utyskiwania:
"Chłopaki nie płaczą" Podobno to jedno z ulubionych powiedzonek Schetyny.
Czas, okazuje się, leczy rany. Kolejne wypowiedzi Schetyny były już bardziej wyważone. Tłumaczył też, że jego dymisja
nie spowodowała żadnego pęknięcia w partii. Koniec "zimnej wojny"? A może rozsądek i kalkulacja - W otoczeniu premiera jest pełna świadomość, że tylko dobra kooperacja Tuska ze Schetyną daje możliwość wygrania kolejnych wyborów - otwarcie przyznał Michał Boni, szef doradców premiera.
Zagłosuj!
Jak oceniasz rząd Tuska po 2 latach?