Marcin Rywin jest podejrzany o próbę załatwienia ojcu uniknięcia kary więzienia. Według prokuratury, może za to dostać wyrok dziesięciu lat. Ale na razie grozi mu kolejne przedłużenie aresztu.
Płatne, całostronicowe ogłoszenia ukazały się dziś w "Dzienniku Gazecie Prawnej" i "Rzeczpospolitej". "Przyjaciele i koledzy" Marcina Rywina chcą, by wobec niego "zastosowano inne środki zapobiegawcze (...) które byłby adekwatne do postawionych mu zarzutów".
"Chciał pomóc choremu ojcu" Autorzy apelu napisali, że Marcin Rywin podejrzany jest o to, że "cztery lata temu naruszył prawo, chcąc pomóc swojemu choremu ojcu". Chcą, by ich kolega odpowiadał z wolnej stopy.
Twierdzą, że "nie chcą rozstrzygać o winie lub niewinności Marcina, bo takiej oceny dokona niezawisły sąd". Apel podpisało ponad sto osób m.in. Piotr Gąsowski, Katarzyna Romanowska, Marta i Adam Grycanowie, czy Paula i Jacek Olechowcy.
Zarzuty Przypomnijmy, że Marcin Rywin z ojcem podejrzewani są o nakłanianie do łapownictwa. Mieli wręczyć 210 tys. złotych i obiecać 190 tysięcy za załatwienie odroczenia kary więzienia dla producenta filmowego.
Śledztwo się ślimaczy. Ale jest rozwojowe Ale śledztwo w tej sprawie się ślimaczy. Trwa od początku 2007 roku. I dotyczy nie tylko Lwa R. i jego syna.
Chodzi o korupcję i fałszowanie dokumentacji medycznej, na podstawie której sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzania w aresztach osób podejrzanych o popełnienie przestępstw - także gangsterów. W areszcie nadal przebywa 17 podejrzanych w tej sprawie; zarzuty w śledztwie usłyszały w sumie dotąd 23 osoby.
Wczoraj łódzka prokuratura apelacyjna zwróciła się do sądu o przedłużenie aresztu dla trzynastu podejrzanych (w tym Marcina Rywina i jego ojca). - Wnioski argumentujemy obawą matactwa ze strony podejrzanych i grożącą im wysoką karę, nawet do 10 lat więzienia - mówi rzecznik łódzkiej prokuratury Jarosław Szubert.
Jego zdaniem apel znajomych Marcina to próba wpłynięcia na przebieg prokuratorskiego postępowania. - Inaczej tego nazwać nie mogę - powiedział.
Dziewięć miesięcy bez wyroku Marcin Rywin, który przyznaje, że złamał prawo, bo chciał pomóc ojcu, trafił do aresztu w maju 2009. Grozi mu, że bez żadnego wyroku posiedzi do końca lutego 2010!
Prokuratura nie zgodziła się, by wyszedł za kaucją, czy poręczeniem innych osób.
Fundacja Helsińska: Dlaczego tak długo? Od kilku miesięcy sprawę Marcina Rywina monitoruje Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Prawniczka Maria Ejchart tłumaczy, że Fundacja nie rozstrzyga, czy w tej sprawie areszt jest przedłużany słusznie, czy nie, bo materiały śledztwa nie są jawne. Jednak zdaniem obrońców praw człowieka, sąd nie dochował standardów uzasadniając decyzję o tymczasowym areszcie.
"To sprawa rozwojowa" - cokolwiek to znaczy - To nie jest tak, że my mówimy, że ten areszt nie powinien być stosowany. Prokuratura i sąd mówią, że to "sprawa rozwojowa" - cokolwiek to znaczy. Jednak taki areszt musi być bardzo dobrze uzasadniony - mówi Maria Ejchart. A dotychczasowe uzasadnienia w sprawie Marcina Rywina nie przekonały Fundacji.
To już trwa za długo - Jeżeli są materiały, okoliczności, które są znane od dwóch lat a cały czas prokuratura powołuje się na nieprzesłuchanie świadków, o których teoretycznie wiadomo od dawna, to znaczy, że to już trwa za długo. Nie można się cały czas powoływać na tę samą przesłankę - podkreśla Maria Ejchart.