Eksperci ustali przede wszystkim, że metan wyciekł nagle ze ściany i to tam, doszło do jego zapalenia. - Czujniki zadziałały i odcięły prąd, dlatego też iskry nie pochodziła raczej z kombajnu - tłumaczy Krzysztof Król rzecznik WUG. Ale w ścianie są inne urządzenia: lampy, kable zasilające i kable energetyczne.
Rzecznik dodaje, że komisja przesłuchała już także 21 górników poszkodowanych w katastrofie. Część z nich niczego nie pamięta. - Pamiętają dopiero moment, kiedy zostali wywiezieni na powierzchnię. Jednak z całą pewnością można już stwierdzić, że w dniu katastrofy na dole pracowało za dużo osób - dodaje Król. Kolejne posiedzenie komisji pod koniec listopada .
Do zapalenia i wybuchu metanu w kopalni doszło 18 września. W dniu wypadku zginęło 12 górników, ośmiu kolejnych zmarło później w szpitalach.
Źródło: Tokfm.pl