Wśród polityków zaproszonych na uroczystości 20. rocznicy upadku muru berlińskiego nie ma Donalda Tuska ani żadnego szefa rządu z krajów dawnego bloku wschodniego,
dowiedziała się wczoraj "Gazeta Wyborcza". Zaproszenie za to dostali już m.in. Miedwiediew, Obama, Sarkozy i Brown.
Niemiecki Urząd Kanclerski zapewnia jednak, że "kwestia zaproszeń jest w toku dyskusji i żadne ostateczne decyzje nie zapadły". - Nie ma więc na razie powodów do alarmu - oceniają dyplomaci.
Czytaj więcej Niemcy zazdroszczą Polsce 4 czerwca? Rzecznik rządu powiedział, że nie dziwi się niemieckiej wstrzemięźliwości w tej sprawie. Jego zdaniem, jest to skutek przekonywania Europy, że to 4 czerwca - w rocznicę polskich wolnych wyborów - rozpoczął się upadek komunizmu w Europie.
Zdaniem Pawła Grasia, po sukcesie Polski w kampanii informacyjnej o 4 czerwca, Niemcy chcą go przykryć.
Rzecznik rządu zapewnił jednak, że jeśli zaproszenie przyjdzie, Polska z niego skorzysta.
Sikorski: "Proszę się nie podniecać" Minister spraw zagranicznych
Radosław Sikorski uważa z kolei, że za wcześnie, by spekulować na temat zaproszonych na obchody 20. rocznicy zburzenia muru berlińskiego 9 listopada. - Do uroczystości jest jeszcze siedem tygodni. Myślę, że jakiekolwiek spekulacje są jeszcze nie na miejscu - powiedział. - O ile wiem nikt jeszcze nie dostał zaproszenia, więc proszę się nie podniecać - powiedział Radosław Sikorski w radiu
RMF FM.
Minister spraw zagranicznych nie chciał też spekulować na temat informacji medialnych, że kanclerz Niemiec Angela Merkel na uroczystości 9 listopada zaprosiła przywódców czterech mocarstw - prezydentów:
USA, Rosji i Francji oraz premiera Wielkiej Brytanii. - Gdybym się opierał na wszystkim, co wyczytuje w naszej prasie, to bym zwariował - powiedział.