Przypomnijmy: kilka dni temu pojawiła się informacja, że Anna Cugier-Kotka napadła na policjantów w jednym ze stołecznych sądów. Aktorka znana ze spotów
PiS i PO była pod wpływem alkoholu. Kobieta miała znieważyć słownie i naruszyć nietykalność funkcjonariuszy. Taką wersję wydarzeń potwierdził w rozmowie z portalem Gazeta.pl rzecznik komendy stołecznej Marcin Szyndler.
Jak incydent w sądzie tłumaczy Anna Cugier-Kotka? Czytaj wywiad z aktorką Brutalni policjanci kontra długopisDziś głos w sprawie incydentu zabrała sama Anna Cugier-Kotka. W wywiadzie dla portalu "Wirtualna Polska" aktorka przekonuje, że to ona była ofiarą napaści funkcjonariuszy. - Policjanci obezwładnili mnie w brutalny sposób. Trzykrotnie rzucili mnie na podłogę i wykręcali mi ręce. Mam liczne siniaki. Wzywałam pomoc, ale nikt nie reagował - twierdzi.
Kobieta zaprzecza też, że to ona rzuciła się na policjanta. Utrzymuje, że jedynie broniła się przed napaścią "dwumetrowego funkcjonariusza" - Drasnęłam go długopisem, który miałam w dłoni. Zrobiłam mu kreskę długości ok. 5 cm. Broniłam się, miałam do tego prawo wobec tak brutalnego postępowania policjanta - przekonuje.
- Ten pan zrobił z tego wielką aferę. Niestety takie jest w Polsce prawo, że policjant może mnie poszarpać, nabić mi siniaki, wykręcić rękę, dodam, że jestem w 2 miesiącu ciąży - wyznaje kobieta. Dodaje, że wkrótce będzie miała wgląd w nagranie z monitoringu, na którym widać całe zajście.
"Jestem ofiarą nagonki"Pytana, dlaczego została obezwładniona przez policjanta twierdzi, że jedynie "odeszła na parę metrów, by sprawdzić, na której sali odbywa się rozprawa". Zaprzecza też, że do sądu przyszła pijana. Policjanci, którzy badali ją alkomatem stwierdzili, że kobieta miała ok. 1,5 promila alkoholu. Tymczasem aktorka twierdzi, że przed przyjściem na rozprawę "wypiła zaledwie jedno piwo do obiadu". - To z nerwów - mówi.
Cugier- Kotka żali się także, że stała się ofiarą medialnej nagonki. - Zostałam zaszczuta i sponiewierana. Nie zasługuję na takie traktowanie. Wkrótce złożę oświadczenie, w którym wyjaśnię, jak to wszystko naprawdę wyglądało oraz jaka była historia mojego udziału w kampanii PiS. A potem wyjeżdżam z kraju - oświadczyła.