Zginęli policjanci i cywile Jak podała agencja France Presse, powołując się na źródła policyjne, ofiary śmiertelne to sześciu policjantów i dwóch cywilów. Co najmniej pięciu członków drużyny krykiecistów, w tym australijski trener Trevor Bayliss, zostało rannych. Jak poinformował pakistański minister spraw zagranicznych - Stan dwóch zawodników jest ciężki.
Wszyscy sportowcy zostali ewakuowani z miejsca zdarzenia dwoma wojskowymi helikopterami. Jedna z maszyn zabrała do szpitala dwóch mężczyzn wymagających natychmiastowej pomocy medycznej. Natomiast drugi helikopter przewiózł krykiecistów do bazy lotniczej, "skąd niezwłocznie zostaną przetransportowani z powrotem do ojczyzny" - poinformowały władze.
W tej chwili urzędnicy starają się zorganizować specjalny lot czarterowy.
"Usłyszeliśmy strzały" - Najpierw był wybuch, później rozległy się strzały - mówi jeden z zawodników. - Pierwsze strzały usłyszeliśmy około 8:40, całe zdarzenie trwało koło piętnastu minut - relacjonuje Nadeem Ghauri, jeden z pakistańskich sędziów sportowych, który był świadkiem ataku. - Jechaliśmy za autobusem sportowców, nasz kierowca został postrzelony - dodaje.
Do zamachu doszło niedaleko stadionu w Lahaur, gdzie drużyna Sri Lanki miała grać z Pakistanem po tym, jak z rozgrywki wycofały się
Indie.
Rozpoczęto pościg Szef lokalnej policji zapewnił, że rozpoczęto pościg za napastnikami. Jeszcze żaden z terrorystów nie został złapany. Najprawdopodobniej także nikt z atakujących nie został ranny.
Nie wiadomo jeszcze, jakie ugrupowanie stało za zamachem, ani jakie były motywy terrorystów - na ten temat władze odmawiają komentarza. Policja mówi jedynie, że "wydaje się, iż byli to wyszkoleni ludzie".
Prezydent potępia zamach To "tchórzliwy atak terrorystyczny" - powiedział prezydent Sri Lanki Mahinda Rajapakse, który publicznie potępił zamach.