http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIAJego wielką zaletą jest to, że nikogo nie drażni''Le Figaro'' o nowym prezydencie UE

Gazeta.pl > Wiadomości >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości - Gazeta.pl

Hoser: leczyć niepłodność zamiast refundacji in vitro

zaw, KAI
2008-12-30, ostatnia aktualizacja 2008-12-30 13:58

Hierarcha z Warszawy za niepłodność wini rozwój technologiczny i "kulturę antykoncepcyjną". Chce, żeby rząd leczył niepłodnych małżonków, a nie fundował im ryzykowne techniki w rodzaju in vitro. Pomysły duchownego budzą skrajne opinie wśród lekarzy.

Abp Henryk Hoser
Fot. Tomasz Wawer / AG
Abp Henryk Hoser
- Jestem za tym, aby w Polsce stworzyć narodowy program zapobiegania i leczenia niepłodności - powiedział abp Henryk Hoser, przewodniczący Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski do spraw Bioetycznych.

Według hierarchy rząd powinien przeznaczyć pieniądze na leczenie niepłodności, zamiast inwestować w ryzykowne techniki, takie jak in vitro. Jako lekarz wskazał też przyczyny wzrostu niepłodności wśród ludzi.

Rozwiązłość i antykoncepcja powodują niepłodność

Za największe zagrożenie uznał nieodpowiedzialne uprawianie seksu. Według arcybiskupa młodzież podejmuje współżycie zbyt wcześnie i często zmienia partnerów, a to sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób. Płodność kobiet dodatkowo jest niszczona przez stosowanie antykoncepcji hormonalnej lub śródmacicznej.

- Jeszcze inną przyczyną problemów związanych z płodnością jest późne podejmowanie decyzji o poczęciu dziecka. Coraz częściej zapada ona po trzydziestce, kiedy kobieta jest już mniej płodna - podkreślił abp Hoser.

Zdaniem duchownego ograniczenie tych zjawisk ma kluczowe znaczenie dla zapobiegania niepłodności.

W przypadku już występujących problemów z poczęciem trzeba identyfikować przyczyny i je leczyć. - Jest ona najczęściej objawem całego szeregu patologii, znajdujących się w organizmie kobiety czy mężczyzny - powiedział o niepłodności abp Hoser.

Hierarcha podkreślił, że leczenie i zapobieganie nie rodzi żadnych kłopotów natury etycznej i nie ma skutków ubocznych.

Pomysł stworzenia narodowego programu zapobiegania i leczenia niepłodności poparł dr Jerzy Umiastowski, członek zespołu ds. bioetyki działającego przy kancelarii premiera i wieloletni przewodniczący Komisji Etyki Lekarskiej. - In vitro niesie duże ryzyko zdrowotne zarówno dla matki, jak i dla dziecka a także ma szereg negatywnych skutków ubocznych - powiedział Umiastowski. Opowiedział się za refundowaniem leczenia niepłodności przez rząd.

Leczenie to kwestia nazewnictwa

- Pomysł otoczenia szczególną opieką osób, które mają kłopoty z płodnością jest jak najbardziej słuszny - ocenił dr Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Jego szczegółami powinni zająć się specjaliści, ale on sam zwraca uwagę na konieczność przypominania Polakom o zdrowym trybie życia, który też ma wpływ na płodność.

Dr Radziwiłł zwrócił uwagę, że w sporze, czy in vitro jest leczeniem niepłodności czy nie, chodzi o nazewnictwo. Zastosowanie tej metody nie przywróci parze płodności, ale może pomóc przy "jednorazowym" urodzeniu dziecka. - W medycynie czasem nazywa się leczeniem coś, co nie prowadzi do wyleczenia choroby, np. w przypadku cukrzycy czy nadciśnienia tętniczego - przypomniał Radziwiłł. Cukrzyk otrzymuje insulinę, która go nie leczy, ale pozwala normalnie żyć.

Program leczenia niepłodności nie jest nowym pomysłem. Propozycję działań w tym temacie już 4 lata temu przedstawił Ministerstwu Zdrowia prof. Bogdan Chazan, były krajowy konsultant ginekologii i położnictwa. Wtedy nie doczekał się realizacji.

Prof. Chazan zwraca uwagę, że taki program powinien być bardzo rozbudowany i uwzględniać różne przyczyny powstawania niepłodności. Według niego realizacja programu powinna doprowadzić do stworzenia w całym kraju sieci specjalistycznych, wielodyscyplinarnych ośrodków, w który byłyby prowadzona diagnostyka i leczenie. - Gdyby taki ośrodek powstał przy każdym uniwersytecie medycznym, to na początek mogłoby wystarczyć - zaznacza prof. Chazan. Podkreśla, że leczenie niepłodności np. za pomocą naprotechnologii (metoda oparta na naturalnym cyklu miesiączkowym kobiety) jest drogie, ale z pewnością tańsze niż in vitro. - Poza tym jest to rzeczywiste leczenie człowieka, a nie obchodzenie problemu - dodaje.

Kościół powinien zajmować się duszami

- Programy zdrowotne powinien tworzyć świat nauki a nie Episkopat - twierdzi prof. Marian Szamatowicz z Kliniki Ginekologii Akademii Medycznej w Białymstoku. Profesor dokonał w 1987 r. pierwszego zabiegu in vitro w Polsce. Według niego in vitro to czasami jedyna szansa na urodzenie dziecka dla niepłodnej pary.

- Jeżeli, z powodu chorób, młoda dziewczyna ma obcięte obydwa jajowody, to może jej pomóc tylko zapłodnienie pozaustrojowe. Podobnie w wypadku chłopaka, który po przejściu świnki ma poważnie uszkodzoną funkcję nabłonka plemnikotwórczego. Szansę na ojcostwo dają mu wyłącznie techniki rozrodu wspomaganego medycznie - mówi prof. Szamatowicz.

Profesor uważa, że jeśli Kościół chce ograniczać stosowanie metody in vitro, to powinien wpływać na swoich wyznawców, żeby nie poddawali się takiemu leczeniu. Jest gotowy rozmawiać z abp. Hoserem o szczegółach programu, ale sceptycznie podchodzi do możliwości dyskusji z nienaruszalną doktryną Kościoła.

Podobnie wyraził się prof. Jan Kotarski, wybitny ginekolog z Lublina. Według niego Kościół nie reprezentuje wszystkich Polaków, dlatego powinien inicjować programy "katolickie", a nie "narodowe".

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

1

1 głos

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce
  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Podyskutuj na forum