Szybowanie i akrobacje w powietrzu ze spadochronem dostarczają dużych emocji. Nikt z pasażerów samolotu, należącego do firmy organizującej skoki, nie spodziewał się jednak, że aż takich.
Do naprawdę niebezpiecznej sytuacji doszło w pobliżu miasteczka Greensburg. Silniki niewielkiego samolotu nagle przestały działać na wysokości 2100 metrów nad ziemią. Doszło również do wycieku oleju, który zaczął rozbryzgiwać się na szybie kokpitu, skutecznie utrudniając widoczność pilotowi.
Nie było wyjścia. Pilot obniżył lot do 1500 metrów i nakazał 14 pasażerom opuszczenie samolotu. Na szczęście wszyscy byli przygotowani na skok, chociaż nie do końca tak to sobie wyobrażali.
Po bezpiecznym lądowaniu skoczkowie mogli obserwować wysiłki pilota, który awaryjnie lądował na pobliskim pasie startowym. Samolot wprawdzie wyjechał poza pas na pole kukurydzy i został poważnie uszkodzony, ale pilot zdołał wyczołgać się z wraku o własnych siłach.
- Oczywiście ponieśliśmy dużą stratę, ale najważniejsze, że 15 osób wyszło z tego cało. Wszyscy zachowali się bardzo profesjonalnie - powiedział właściciel samolotu i firmy SkyDive Greensburg. Nawet dwóch skoczków, dla których był to pierwszy skok w życiu, nie odniosło żadnych obrażeń.