Wojna w Meksyku trwa nieprzerwanie - kolejne ciała zabitych osób odkrywane są codziennie. Zdarza się, że
policja odkrywa dziuple mafijne, gdzie znajduje się czasem po kilkadziesiąt ciał ich skatowanych ofiar. Tylko dziś, około godziny 19 (czyli w samo południe w Meksyku) policja w nadmorskim mieście Rosarito poinformowała, o odkryciu czterech ciał - osób zamordowanych strzałem w głowę. Prawdopodobnie byli to Amerykanie.
Lista śmierciGroźba ukazała się na ulicznych plakatach i opublikowanej ''liście śmierci''. Policjanci otrzymują też groźby poprzez swoje CB-radia w samochodach. Co najmniej czterech wysokich rangą oficerów policji zostało zastrzelonych w maju, w tym urzędujący szef policji federalnej w Meksyku.
Toczona przez służby mundurowe walka o odzyskanie publicznego zaufania w Meksyku trwa od wielu lat, jednak Meksykanie zakładają, że policjant i żołnierz jest skorumpowany - do czasu, aż udowodni, że jest inaczej. Tym uczciwym brak odpowiedniego sprzętu, wyszkolenia i wsparcia kolegów - pisze w swojej relacji reporter amerykańskiej telewizji Fox.
Policjanci, którzy faktycznie podejmują walkę z kartelami czują się "wystawieni", od kiedy nazwiska 22 dowódców policji w granicznym Juarez umieszczono na ręcznie spisanej liście śmierci, którą powieszono na pomniku w pobliżu komendy głównej. Zaadresowano ją do "tych, którzy wciąż nie wierzą" w potęgę karteli.
Z listy 22 siedmiu zginęło, a trzech zostało rannych w zamachach na ich życie. Z pośród pozostałych w policji pracuje już tylko jeden - reszta natychmiast odeszła z pracy.
- Atakują czołowych dowódców, aby zniszczyć policję. Robią to nie tylko u nas. To się zdarza w Nuevo Laredo, w Tijuanie, w całym regionie - powiedział burmistrz Juarez Jose Reyes Ferriz na pogrzebie ostatniej ofiary karteli.
Ofiary wojnyZabójstwa to odpowiedź na politykę prezydenta Felipe Calderona, który wysłał tysiące i żołnierzy i funkcjonariuszy policji federalnej do ulicznej walki z kartelami. Narkotykowi królowie odpowiedzieli wysyłając zabójców, którzy atakują policjantów karabinami i granatami.
Policjanci tę wojnę wyraźnie przegrywają - w ostatnim tygodniu Departament Stanu
USA poinformował, że trzech dowódców policyjnych przekroczyło granicę, aby poprosić o azyl w obawie o własne życie.
- To właściwie jest normalna wojna - powiedział Jayson Ahern, wiceszef amerykańskiej Straży Granicznej. - Chyba nikt nie zdaje sobie sprawy jak gigantyczny tam jest poziom przemocy - dodał.
Policjanci w Juarez otrzymali do rąk karabiny - w miejsce dotychczasowych pistoletów - i rozkaz, aby nie patrolować ulic w pojedynkę. Z pośród 1700 mundurowych w tym mieście już ponad 100 ustąpiło ze służby.
''Gomez estar muerte''8 maja Edgar Millan Gomez, nowy szef policji federalnej (pełnił tę funkcję od niespełna 10 tygodni) został zastrzelony przez zabójcę przed swoim domem w Mexico City. Policja zatrzymała kilka osób, w tym policjanta - o zorganizowane ataku oskarżono kartel Sinaloa.
Amerykańska ambasada na znak solidarności spuściła swoją flagę do połowy masztu. - Meksyk stracił kolejnego bohatera. Ten kraj stracił zbyt wielu bohaterów w wojnie z kryminalistami i kartelami - napisał w oświadczeniu ambasador Tony Garza.
Instytucje rządowe Meksyku nie spuściły swoich flag, ale zorganizowały ceremonie pogrzebowe.
Kartele oficjalnie rekrutują wojskowychPodobnie jak w przypadku bardzo dotkniętej korupcją policji, także wojskowi znaleźli się w zasięgu zainteresowania karteli. Los Zetas, niesławna grupa byłych wojskowych którzy teraz pracują jako zabójcy dla karteli, wywiesiła przy ulicach i autostradach plakaty rekrutacyjne z napisami "Zetas Cię chcą - oferujemy żołnierzom dobre pieniądze'', jednocześnie przypominając o tym, jak źle armia płaci swoim pracownikom.
Reakcja władz Meksyku jest dość niespójna: z jednej strony rząd stara się bardzo rozpropagować pozytywny obraz mundurowych, co rusz przeprowadzając nowe kampanie, a z drugiej normalna praktyka wobec mieszkańców jest dość brutalna.
- Ci goście mają wszystko i wszystkich w dupie - powiedział Lalo Lucero operatorom telewizji, którzy towarzyszyli patrolowi wojska, który akurat przeszukiwał jego mieszkanie. - Weszli tu bez nakazu, przekopali wszystko a mi kazali się zamknąć i siedzieć na kanapie - dodał.
Władze nie reagują na takie oskarżenia, odpowiadają na nie kampanią reklamową z słynnym plakatem przedstawiającym żołnierza z CKM-em i podpisem "Jesteśmy tu, aby pomóc".
Od stycznia do maja 2008 roku w walkach między gangami, oraz z policją i wojskiem zginęło około 1300 osób. W całym roku 2007 liczba ta wyniosła blisko 2500.