Jak podał Rochowicz, formalny wniosek w tej sprawie przygotowała Służba Kontrwywiadu Wojskowego, której szef udzielił już żołnierzom upomnienia.
- Co prawda zdjęcia i podpisy umieszczone na portalu internetowym nie identyfikowały w sposób jednoznaczny tych żołnierzy z SKW, jednak nie umniejsza to nagannego postępowania tych oficerów, którzy przed wyjazdem na misje podpisali instrukcje zobowiązujące ich do należytego dbania o bezpieczeństwo swoje i podwładnych - głosi stanowisko
MON.
Według Rochowicz postępowanie dyscyplinarne może skończyć się naganą, ale możliwe są również inne kary, aż po wydalenie ze służby. Rzecznik uważa, że sprawa jest o tyle niezręczna, "że gdyby nie artykuł >>Gazety Wyborczej<<, to nikt tych postaci nie połączyłby ze Służbą Kontrwywiady Wojskowego".
"Gazeta Wyborcza" w piątek
napisała, że sześciu oficerów SKW wysyłało z Afganistanu swoje zdjęcia do portalu "Nasza Klasa" i opublikowała niektóre z nich. Gazeta pokazuje je bez nazwisk i stopni. Oficerowie wysyłali zdjęcia z bronią, w mundurach i w przebraniu. Występowali pod własnymi nazwiskami. Nie podawali wprawdzie, że służą w SKW - pisali, że są "oficerami WP".
Macierewicz: żołnierze SKW nie zrobili nic nagannego, to GW popełniła przestępstwoWedług posła
PiS, b. szefa SKW Antoniego Macierewicza to nie żołnierze SKW popełnili przestępstwo, a "Gazeta Wyborcza", identyfikując tych żołnierzy w swojej publikacji.
Macierewicz zapowiedział złożenie zawiadomienia o przestępstwie. Podkreślał, że żołnierze Służby kontrwywiadu Wojskowego jadą na misje jak zwykli żołnierze. "Zachowują się też jak inni - robią zdjęcia, publikują je w sieci. Dopiero wskazanie, że ten z prawej z brodą jest z SKW ujawnia ich zadania i naraża na niebezpieczeństwo. A tego dopuściła się Gazeta" - argumentował poseł.
- Atakuje się jeden z najlepszych zespołów kontrwywiadowczych jaki istnieje właśnie dlatego, że nie wywodzi się z WSI. I to jest rzeczywistym podtekstem i rzeczywistym celem ataku tych, którzy przekazali ten materiał. Czy redaktorzy Gazety zdają sobie sprawę z tego, że nie tylko popełniają przestępstwo, ale również realizują pewną misję polityczną destrukcji kontrwywiadu - tego oczywiście nie wiem i nie chcę im tego zarzucać - powiedział Macierewicz.
Graś: Błąd ma na imię AntoniGdzie indziej natomiast upatruje winy były koordynator służb specjalnych w rządzie Donalda Tuska Paweł Graś. Uważa on, że to
Antoni Macierewicz odpowiada za wybryk żołnierzy kontrwywiadu. Według niego, bardzo łatwo w całej sprawie znaleźc jeden, podstawowy błąd.
- Ten błąd ma na imię Antoni, a na nazwisko Macierewicz - powiedział Graś. - Ten człowiek nigdy nie powinien się znaleźć w miejsu, w którym się znalazł. Nigdy nie powinien być szefem bardzo ważnej służby, bo jest do tej roli kompletnie nieprzygotowany i kompletnie nieprofesjonalny. Jest dobry do grzebania się w teczkach i szukania haków, natomiast nie nadaje się na szefa takiej służby. Ktoś kto postawił go na takim stanowisku ponosi za to odpowiedzialność.
Więcej newsów, więcej źródeł. Zobacz Zoom24.pl