- Nielegalne podsłuchiwanie polegało na tym, że ABW uzyskiwała od sądu zgodę na podsłuchiwanie kogoś np. przez miesiąc, po czym podsłuchiwano ludzi znacznie dłużej, czasami kilkadziesiąt dni dłużej - tłumaczy Zemke.
Poseł LiD powołując się na informacje uzyskane z ABW powiedział, że są to przypadki "dosyć oczywiste", bo oficerowie pisali z podsłuchów komunikaty, a więc nielegalne podsłuchiwanie jest udokumentowane.
- 94 przypadki nielegalnego podsłuchiwania to stan na dzisiaj, bo audyt w ABW cały czas trwa - dodaje poseł.
Zabawa w harcerstwoWedług Janusza Zemke był także drugi obszar nieprawidłowości w ABW. - To zabawa w harcerstwo poważnych ludzi - komentuje poseł.
Zemke opowiada, że prokurator generalny
Zbigniew Ziobro występował, np. o zgodę na podsłuchiwanie ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Janusza Kaczmarka, ale we wniosku do sądu pisano, że chodzi o zgodę na założenie podsłuchu osobie nieznanej, po czym podawano numer telefonu.
- Było to oczywiste wprowadzanie sędziego w błąd, bo akurat te telefony panowie, którzy występowali o zgodę na podsłuch mieli "wklepane w swoje telefony", także doskonale wiedzieli, czyje są - podsumowuje Zemke.
- 94 przypadki nielegalnego podsłuchiwania to stan na dzisiaj, bo audyt w ABW cały czas trwa - dodaje poseł.