W październiku 2007 r.
Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ odmówiła wszczęcia tego śledztwa oceniając, że aparat miała na stanie inna osoba, a laptop uległ zniszczeniu i jest na to dokumentacja.
Białostocka spółka komunalna "Lech", jako strona mająca charakter pokrzywdzonego, złożyła jednak zażalenie od tego postanowienia, a sąd je uwzględnił.
Szefowa prokuratury Katarzyna Pietrzycka powiedziała, że nie zna jeszcze uzasadnienia decyzji sądu.
Zawiadomienie dotyczące rzekomego przywłaszczenia tych przedmiotów przez Putrę, który był prezesem "Lecha" do 2005 roku, złożył jeden z radnych miejskich PO, w minionych wyborach parlamentarnych także kandydat tej partii do Sejmu.
Putra odpierał te zarzuty i wielokrotnie mówił dziennikarzom, że sprawa ma charakter "politycznej nagonki" na niego. Powtarzał, że o wynik śledztwa jest spokojny.