W zeszłym tygodniu odeszli z ugrupowania posłowie: Kazimierz Ujazdowski,
Paweł Zalewski, Piotr Krzywicki oraz Jerzy Polaczek. Dziś dołączył do nich Jarosław Sellin. Na jego odejście z klubu parlamentarnego PiS złożyło się wiele czynników. Jak powiedział - jednym z nich był brak byłych wiceprezesów partii - Ludwika Dorna, Pawła Zalewskiego i Kazimierza Ujazdowskiego na kongresie PiS. Do uczestnictwa tej trójki polityków na kongresie nie dopuścił wówczas Jarosław Kaczyński.
Nie chcę być w partii ludowejZdaniem Sellina takie działanie zamknęło dyskusję na temat porażki PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych i ostatecznie odrzuciło postulaty głoszone przez byłych wiceprezesów o więcej swobody i więcej współodpowiedzialności w partii.
- Poza tym incydentalnym czynnikiem są jednak inne. Zgadzam się z opinią Kazimierza Marcinkiewicza, który określił PiS mianem partii ludowej, a nie prawicowej - zaznaczył Jarosław Sellin. Dodał, że
Prawo i Sprawiedliwość stało się partią ludową po tym, jak przejęło część elektoratu Samoobrony i
LPR. - Nie mam nic przeciwko partiom ludowym. Ugrupowania odwołujące się do wyborców z małych miasteczek, czy wsi też są potrzebne - oznajmił na konferencji. - Ja widzę jednak siebie jako konserwatystę, który chce łączyć tradycję z nowoczesnością i tym samym chciałbym współpracować z partią prawicową - tłumaczył.
W PiS nie miejsca dla wybitnych politykówSellin dodał, że prawdopodobnie przez tą metamorfozę PiS nie ma tam miejsca dla takich polityków, jak Marian Piłka, Kazimierz Marcinkiewicz, czy Radosław Sikorski i nikt nie jest w stanie złożyć oferty wybitnemu - zdaniem Sellina - politykowi - Janowi Rokicie. - Moi koledzy z PiS powinni zastanowić się nad tym, że od 2006 roku partię tą jedynie się domyka, zamiast przyciągać nowych wybitnych przedstawicieli prawicy - oświadczył Sellin.
To ryzykowna decyzjaPolityk odrzucił też zarzuty, jakoby jego odejście związane było z koniunkturalizmem. - Każdy obserwator sceny politycznej doskonale wie, że tego rodzaju krok jest bardzo ryzykowny. Trudno zatem podejrzewać, że ludzie, którzy się na coś takiego decydują są koniunkturalistami - odparł. Dodał, że była to jego osobista decyzja wynikająca jedynie z diagnozy sytuacji. Zaznaczył też, że żaden z posłów, którzy wcześniej opuścili partię Jarosława Kaczyńskiego nie namawiał go do wyjścia z PiS. - Zapewniam, że to nie jest żadna skoordynowana akcja. Sam nie zamierzam zachęcać nikogo, aby szedł tą drogą, co ja. To osobista decyzja. Każdy we własnej mierze powinien zastanowić się, w jaki sposób chce wykonywać swoją pracę w Sejmie - oświadczył Sellin.
Mandat dostałem od wyborców, a nie od PiSSellin nie ma zamiaru rezygnować z mandatu poselskiego. - Przyznało mi go 18 tysięcy wyborców - wyjaśnił. - Każdy powinien sprawować swój mandat do końca kadencji. Poza tym wydaje mi się, że w dużej mierze głosowano na mnie jako konkretną osobę, a nie na partię, którą reprezentowałem - oznajmił. Dodał, że wraz z pozostałymi "buntownikami" z PiS nie zamierza tworzyć nowego ugrupowania. - To nie miałoby obecnie sensu. Chcemy działać dla dobra Polski jako posłowie niezależni. W PiS nie widzieliśmy takiej szansy - wyjaśnił.
Mimo odejścia z Prawa i Sprawiedliwości Sellin, jak najlepiej życzy partii Jarosława Kaczyńskiego - Nadal czuje się z nią emocjonalnie związany. Być może w trakcie tej kadencji będę jeszcze z tym ugrupowaniem współpracował - powiedział.
Niesiołowski za przyjęciem Sellina do PlatformyZdaniem wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego Sellin mógłby zasilić szeregi PO, gdyby tylko chciał. - Byłbym za tym, aby przyjąć Jarosława Sellina do Platformy Obywatelskiej - powiedział dziennikarzom Niesiołowski. Dodał, że w przeciwieństwie do Sellina w PO nie znalazłoby się miejsce dla Ludwika Dorna. - Dorn przekroczył granice przyzwoitości i w żadnej demokratycznej partii miejsca dla Dorna być nie powinno. Natomiast Sellin rokuje nadzieję poprawy - stwierdził Niesiołowski.
Jednocześnie wicemarszałek ocenił, że Sellin "miał wiele wypowiedzi i działań niesympatycznych". - Bronił fatalnej ustawy medialnej, bronił cenzury w telewizji, bronił różnych osób, które delikatnie mówiąc na obronę nie zasługują: pana Urbańskiego, pani Koteckiej, pana Targalskiego, którzy w haniebny sposób zwalniali ludzi w stylu stanu wojennego - podkreślił Niesiołowski. - W pewnym momencie (Sellin) zauważył, że zasada "cel uświęca środki" czy leninowska zasada, że nie da się zrobić omletu bez rozbicia jaj prowadzi do tego, że są w końcu same rozbite jaja, a omletu nie widać. Wtedy powiedział "dość" - zauważył jednak polityk PO.
*
Jarosław Sellin karierę polityczną rozpoczął w rządzie Jerzego Buzka jako jego rzecznik prasowy. W 1999 roku został wybrany przez Sejm do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Po wygaśnięciu mandatu w 2005 roku zdecydował się na start w wyborach do Sejmu. Uzyskał mandat z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu gdyńsko-słupskim. W rządzie Jarosława Kaczyńskiego pełnił funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Po październikowych wyborach parlamentarnych po raz drugi został posłem.