Chodzi o zaproszenie, jakie na czwartek prezydent
Lech Kaczyński wystosował dla Sikorskiego. Szef MSZ nie zjawił się w Pałacu Prezydenckim, tłumacząc to budżetowym posiedzeniem rządu.
- Długie miesiące (jako szefowa MSZ) rozmawiałam ze swoimi odpowiednikami i nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek minister spraw zagranicznych, w którymkolwiek z demokratycznych państwa, a w niedemokratycznych tym bardziej, odmówił spotkania z prezydentem w wyznaczonym czasie. To jest po prostu niewyobrażalne - powiedziała Fotyga, obecnie szefowa Kancelarii Prezydenta, w radiowych "Sygnałach Dnia".
Odnosząc się do zapewnień Sikorskiego, że jest gotów do spotkania z prezydentem i czeka na nowy termin, Fotyga stwierdziła: - To nie
Radosław Sikorski dyktuje terminy prezydentowi. Trzeba znać swoje miejsce.
To rodzaj prowokacjiNa pytanie, czy będzie ponowne zaproszenie, czy też Pałac Prezydencki oczekuje najpierw przeprosin, szefowa Kancelarii Prezydenta powiedziała, że decyzja należy do Lecha Kaczyńskiego.
- To jest sprawa pana prezydenta. A jeśli chodzi o pana ministra Sikorskiego, to myślę, że powinien siąść, zdystansować się i pozwolić sobie na dłuższą refleksję na temat swojego zachowania, bo zachowuje się niestosowanie - stwierdziła Fotyga.
I potwierdziła, że niestawienie się Sikorskiego na spotkanie z prezydentem uważa za rodzaj prowokacji ze strony obozu rządowego. Tym bardziej, że w obronie ministra Sikorskiego odezwał się również
Donald Tusk.
- Pan premier powiedział, że nieobecność pana Ministra Sikorskiego była z nim konsultowana, ma to więc bardzo szczególny wymiar - podkreśliła Fotyga.
Na pytanie, jak prezydent odebrał tę sprawę odparła, że podobnie jak ona. - Bo sprawa przez każdego powinna być podobnie odebrana - oceniła.
- Obecny rząd czyni znaczące ustępstwa, głębokie ukłony za granicą, jednocześnie z dużą arogancją - taką publiczną, medialną arogancją - wobec głowy własnego państwa. To jest obniżanie autorytetu państwa - oświadczyła Fotyga.
Sprawy nie ma, spotkanie będzie- To burza w szklance wody, wywołana przez urzędników prezydenta. Sprawy nie ma, spotkanie będzie - powiedział w Radiu Zet
Grzegorz Schetyna. - Sikorski od razu kiedy ta aferka powstała powiedział, że jest do pełnej dyspozycji i czeka na zaproszenie. Ta sprawa jest śmieszna i niegodna uwagi - mówił Schetyna.
Zdaniem Bronisława Komorowskiego minister Sikorski nie ma za co przepraszać prezydenta. - Wystarczyłoby, żeby minister Kamiński, a nawet sekretarka z Kancelarii, uzgodniła termin z sekretarką ministra Sikorskiego - mówił marszałek Sejmu w RMF FM.
Faks przyszedł po terminie spotkaniaKancelaria Prezydenta podała w czwartek, że Lech Kaczyński zaprosił ministra spraw zagranicznych na spotkanie, ale ten odmówił. Minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński, stwierdził w czwartek, że Sikorski odmówił spotkania z prezydentem i przysłał faks w tej sprawie w czwartek 3 minuty po wyznaczonej godzinie - o godz. 16.03.
Sikorski wyjaśniał, że nie mógł przybyć w wyznaczonym terminie, bo w tym czasie odbywało się nieformalne posiedzenie rządu poświęcone budżetowi na 2008 r. Według niego, zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego trafiło do MSZ w środę, gdy on przebywał w
USA. Sikorski powiedział, że szef jego sekretariatu kilkakrotnie tego dnia kontaktował się z Kancelarią Prezydenta zapowiadając, że Sikorski nie będzie mógł przybyć w proponowanym terminie i prosząc o wyznaczenie nowego.
Sam Sikorski, po powrocie w czwartek do Polski, wysłał do Kancelarii Prezydenta pismo, w którym podziękował za zaproszenie, poinformował, że nie może stawić się w Pałacu Prezydenckim w proponowanym terminie i poprosił o wyznaczenie nowego.