Zdaniem prezydenta - który był gościem "Sygnałów Dnia" - świadczą o tym wydarzenia ostatniego tygodnia, kiedy zarzucono rządowi PiS, że niszczy niewygodne dla siebie dokumenty - podczas gdy w rzeczywistości wydane niedawno przepisy znacząco ograniczają możliwość niszczenia akt. Pojawiły się też sugestie, jakoby prezydent dysponował taśmami kompromitującymi Radosława Sikorskiego.
Lech Kaczyński jest zdania, że tego rodzaju nieprawdziwe informacje rozpowszechniają wrogowie Prawa i Sprawiedliwości. Według prezydenta rządy Jarosława Kaczyńskiego przestraszyły pewne środowiska, których interesy zostały zagrożone chociażby poprzez lustrację.
Zdaniem prezydenta ostatnie dwa lata charakteryzowały się totalnym negowaniem przez media i przeciwników politycznych sensowności działań rządu Prawa i Sprawiedliwości. Lech Kaczyński uważa, że media tworzyły alternatywną rzeczywistość, w której pokazywało się zagrożenia dla demokracji spowodowane rządami PiS.
Lech Kaczyński zapowiedział, że jako prezydent będzie próbował przeciwstawiać się tego rodzaju próbom zafałszowania rzeczywistości.
Jarosław Kaczyński: W niektórych mediach, jak chcesz pracować - musisz atakować PiS- Według mnie w niektórych mediach obowiązuje zasada - jak chcesz pracować, to musisz atakować PiS. A w każdym razie nie możesz o nim pisać dobrze - mówi Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Polski".
- To nie jest tylko kwestia postawy czy sympatii dziennikarzy, tylko czegoś dalej idącego, pewnego przymusu - twierdzi Kaczyński.
Premier uważa, że w mediach "stworzono terror", z którego wynika, że jeśli ktoś nie atakuje PiS to jest "reżimowym dziennikarzem, łobuzem". - Wystarczy spojrzeć, jak relacjonowane są ostatnie wydarzenia w PiS. Gdyby coś takiego działo się w PO dwa lata temu, reakcja mediów byłaby o wiele łagodniejsza. Nie podgrzewano by tak atmosfery - uważa Kaczyński.
Premier twierdzi, że istniejąca według niego wojna między PiS a mediami nie została wszczęta przez partię. - W kampanii wyborczej 2005 r. przyjęliśmy zasadę, że nie odpowiadamy na ataki PO. A mimo to i tak zostaliśmy odsądzeni od czci i wiary. Zostaliśmy przez media uznani za agresorów, choć agresja była po stronie Platformy - skarży się lider PiS. Jako przykład ataków mediów podaje informowanie, że bracia Kaczyńscy porównują kogoś do ZOMO. - Jacy bracia Kaczyńscy? Mój brat nigdy czegoś takiego nie powiedział - tłumaczy premier.
Dalej Jarosław Kaczyński wyjaśnia, dlaczego nie chce zmienić relacji z dziennikarzami i nie być w stosunku do nich bardziej przymilny. - Merdanie ogonem w odpowiedzi na agresję nic nie da. Teraz po prostu wytoczymy procesy. Jako władza nie chcieliśmy tego robić, bo krzyczano by, że ograniczamy wolność prasy. Ale jako opozycja nie mamy jak jej ograniczać - mówi ustępujący premier Jarosław Kaczyński.